No to wakacje. Przeżyliśmy upał stulecia, następny w przyszłym roku.
Dziś Mo pierwszy dzień na obozie gimnastycznym, tzn. tylko pół dnia, ale przynajmniej nie siedzi w domu, kiedy ja jestem zajęta.
Wczoraj miała w końcu swoje urodzinowe party w Irl. Dzień był piękny, słoneczny, ale nie upalny, idealny na garden party. Nie miałam żadnego planu, wręcz postanowiłam pojść na żywioł, czego przez pół imprezy żałowałam, a drugie pół sobie gratulowałam.
Mo zaprosiła koleżanki (i kolegę) z klasy i trzech chłopaków z ulicy, jej najlepszych przyjaciół. Zapomniałam, że dzieci dziesięcio-jedenastoletnie już nie bawią się spontanicznie razem, nie to co pięciolatki, więc utworzyly sie dwie grupy, które w dodatku trochę momentami nie wiedziały co ze sobą zrobić, jak już upiekły kiełbaskę i ufarbowały podkoszulki.

Przez dwie godziny dzieciaki bardziej się obwąchiwały, niż integrowały, a ja już przestawałam ufać swojej zasadzie, że trzeba dać dzieciom przestrzeń, a sobie coś wymyślą i zaczęłam się nakręcać, że trzeba było je gdzieś wziąć, do jump zone albo coś, gdzie wszystko byłoby zorganizowane, a ja miałabym spokój.
Ale powoli powoli, zaczynali ze sobą rozmawiać, a w końcu impreza wskoczyła na zupełnie inny poziom, kiedy Ad przyprowadził znajomych, a ci znajomi zaczęli grać z nimi w grę w słowną. Nagle się wszystko rozkręciło, dzieci zaczeły kibicowac i rywalizować, tacy otwarci młodzi dorośli to przydaliby się na każdym przyjęciu. Ach, lubię tych znajomych syna, jedna koleżanka jest zastępcą dyrektora w teatrze dublińskim (jest tu taki program angazu dla mlodych), kolega wykłada literaturę połoudniowoamerykańską. I będzie uczył przedmiotu ‚Kino Kubańskie’, wyobrażacie sobie? Kino kubańskie!
A teraz ostatnie trzy tygodnie przed wyjazdem do Pl. Dziś sie popłakałam u mojej pani, trochę zdziwiona, że pewne rzeczy dalej wywołują emocje, ale w piątek przez chwilę czułam, że tonę, że spadam w dól, a tam nie ma dna. Uczucie minęło, ale zdziwiła mnie jego intensywność i to, że nie tak łatwo było w trakcie pamiętać, że rzeczy nie są takimi, jakimi się czasem wydają. A człowiek jest kruchy.
Chciałam pisać o psychozie, bo bardzo ciekawe rzeczy sobie słucham, ale mam ten luksus, że psychoza razie może poczekać.
Z konkretów- przyszła ikea i będziemy sobie robić biblioteczke psychoanalną w sypialni.