A teraz już dzień coraz krótszy

Powinnam zmienić tytuł, bo co to za ‚Świętojańska’ jak to Palinocka albo noc Kupały jest, albo stara cudowna Sobótka!

W każdym razie przesilenie letnie udało się nam nad wyraz, sprzedaliśmy dziecko i wyruszyliśmy tylko we dwójkę na południe tańczyć nago wokół symbolu falliczego, palić ognisko na brzegu oceanu, prowadziłam ja, a mąż zabawiał mnie rozmową i muzyką.

Była to oczywiście noc magiczna, co do tego nikt już chyba nie ma wątpliwości. Dotarliśmy na dzika plażę

A potem siedzieliśmy sobie wokół płomieni i żałowaliśmy tylko, że żadnego sprzętu do wicia wianków nie przytargaliśmy. Noc bezchmurna, księżycowa, gwiezdna, słuchaliśmy szumu morza i gadaliśmy na tematy wszelkie. Miałam ochotę zanurzyć się w zimne, czarne tonie, bo fale były maleńkie, a morze spokojne,

ale rozsądek zwyciężył, myślę, że to moja lewa stopa do mnie przemówiła, że może jednak nie byłby to najlepszy pomysł, bo tu dno często kamieniste. W każdym razie dotrwaliśmy do północy, to znaczy my starsze pokolenie byśmy jeszcze dalej trwali, bez problemu, tylko młodzież zaczęła marudzić, że są głodni i że zimno, to się zlitowaliśmy i zabraliśmy młodzież do domu. W domu dokończyliśmy nocne Polaków rozmowy z koleżanką Freyą i poszliśmy spać po 2.30, poganiani przez poczucie, że zaraz ta nocka się skonczy.

Następnego dnia po śniadanku i dalszej głębszej rozkmince filozoficzno-społecznej pojechaliśmy, tym razem tylko we dwójeczkę, z powrotem na plażę, tym razem inną.

A tam się wykąpałam!

Pływałam!!!!

Mójboże było bosko bosko bosko, mam nowe ukochane buty – kroksy, które bez problemu wkładam na stopę spuchniętą i mniej spuchniętą, idealnie mi podpierają podbicie, a do tego można w nich pływać.

Pływanie wróciło mi wiarę, że będzie dobrze, że może wrócę do biegania.

Wracaliśmy we dwójeczkę nabombani rozmowami po same uszy, zadowoleni, wymoczeni, obsmażeni słońcem, obsmagani wiatrem od morza, śmierdzący ogniskiem jak szynki wędzone.

Czemu życie nie może sie składać tylko z takich dni? 😀

W każdym razie umówiliśmy się na oglądanie gwiezdzistego nieba w sierpniu.

Z powrotem kierował Mi, bo ja bym się wlokła stówką autostradą, a musieliśmy dziecko odebrać z dworca o siódmej wieczorem.

Dziecko stęsknione, my też, fajnie się tak stęsknić:D