Tylko napisałam, zaraz mi się coś w głowie odblokowało, no proszę jak to wszystko działa.
A jednak z nasiąkania spokojem wczoraj nic nie wyszło, bo zaplanowałam jeszcze instalację biblioteczki i zapędziłam mojego biednego Mi, który po ośmiu godzinach pracy był w kosmosie, mówi, że odezwali się do niego wszyscy najbardziej szaleni klienci ze swoimi najbardziej szalonymi numerami roku, nie będę wchodzić w szczegóły, ale jest to prawdziwa jazda po bandzie. Może upał ich zbodźccował, a może też chcą przed wakacjami poczuć, że coś próbują, w każdym razie jak to mówi Mi wszystkie madjołki dzwonią i mailują, a niektórzy wysyłają wiadomości na snapchacie, które to wiadomości po odsłuchaniu znikają…
No i po takim dniu wypełnionym projekcjami i szaleństwem pokonał nas regał Billy, który nie chciał się trzymać ściany, wiertła się przegrzewały i baliśmy się, że się złamią. Nie wiem co jest w tej ścianie nad kominkiem, ale teoretycznie nic nie powinno być, bo to przecież kominek, więc żadnej elektryki ani rur. Kominek jest od dawna nieczynny i zablokowany i jest to czwarty kominek w moim domu, a zatem nie będzie nigdy uruchamiany, więc chciałam mieć tam moje książeczki, żeby je sobie w aurze ognisto piekielnej trzymać, bo to przecież literatura libidinalna i psychoanalna.