Mam pół godziny w samochodzie czekając na Mo, która w tym czasie staje na głowie. Na gimnastyce.
Samochód to LUKSUS, powinnam może czytać Klein i pisać eseje, ale z satysfakcją KRADNĘ te 10 minut na bloga. Czym byłoby życie bez ukradkiem kradzionych rozkoszy w samochodzie?
Moje życie z Mo upływa na czekaniu – czekam, aż się umyje, aż zje śniadanie, skończy lekcję muzyki i stawanie na głowie. Czasem czekam w samochodzie, jak się czeka w samochodzie Godot nie musi przychodzić, ciepło, sucho, przyjemnie, muzyka, książki, termos z gorącą herbatą.
W ponnniedziałek miałam ostatnie zajęcia, 3 godziny orki, wykład i przygotowanie do egzaminu, hej nonny no! hej nonny ho! nie będę poddanych oddawać katu, ale moja radość jest wielka, że to koniec.
Lato rozciąga się jak zielonego przestwór oceanu, jeszcze tylko trzeba odgrzebać się z literek i wyrazów, a ma ich być pięc tysięcy, ni mniej ni więcej (na razie mam 1.500 O_O).
Dzięki Śmiesznemu Dziadkowi spojrzałam łaskawszym okiem na moją Frenemy pracową, zwana również Zmijessa, czyżby prawdą było, że projektuję na nią też WŁASNĄ agresję? Jest to możliwe, ale ona jest takim wdzięcznym obiektem! Zaprawdę zaprawdę powiadam wam, kiedy tylko poczujecie, że ktoś was niemożebnie wkurza i w ogóle składa się z samych negatywnych cech, przypatrzcie się uważnie, ile w tej osobie jest z was, jakie pokłady własnych mocy władowaliście w tę potworę. Nie jest prosto to zauważyć, a raczej jest bardzo niełatwo, bowiem robimy to w większości – khem khem – nieświadomie. Nieświadomie PROWOKUJEMY tę osobę, żeby taka była, potwierdzając tym samym jej okropność. Oczywiście przeważnie ta osoba jest również okropna sama z siebie, wiadomo. I nie chodzi mi tutaj o obwinianie ofiary, podam wam tylko taki przykład:
Piszę na grupce pracowej, że będziemy musieli zacząć Urzędowy Proces już w lecie, więc z góry przepraszam, ale będziemy pracować na wakacje (oj, wykładowcy nie lubią!). Frenemy odpisuje, żebym na nią nie liczyła, bo w lecie ma wykłady na biznesie. A ja na to, wkurzona niemożebnie, odpowiadam, że musi o tym zameldować Głównej (w domyśle: praca przy Procesie jest jej za… nym obowiązkiem). No i tak – niby dobrze napisałam, niby się zgadza bo to sama prawda, ale mogłam przecież coś takiego ‚o biedulko, całe wakacje masz wykłady? współczuję serdecznie!’. Ale nie, odpowiedziałam jej tak, się wkurzyła. Tak to działa.
Przypatrzcie się zatem temu, kto was wkurza i zabierzcie sobie z powrotem tę energię, bo projektując w kogoś innego pozbawiacie się swoich własnych mocy. Howgh.
Śmieszny Dziadek przemienia się w Yodę, ale dalej jest (złośliwie) prawdomówny i nie gryzie się w język.