Afera

Ach, afera pracowa się rozpętała, z moją odwieczną frenemy, teraz już raczej bez fr, znam ją już dobrze od 14 lat i niczym mnie nie zaskoczy, ale jednak zawsze ręce mi opadają na jej numery. Są tacy ludzie, którzy zamiast coś dobrego zrobić, zajmują się głównie swoją pozycją i promocją, jest to tak strasznie strasznie męczące i smutne, kiedy, cała energia idzie na pierdoły i poprawę własnego wizerunku. Czasem jedna taka osoba w zespole potrafi zepsuć całą atmosferę.

Muszę się odciąć emocjonalne od jej zagrywek, ale jak czytam o ‚narcystycznym zranieniu’ to cała sytuacja staje mi przed oczami jak żywa. Osoba ta zrobiła tyle złego przez te wszystkie lata, a równocześnie roztacza taki urok i tak uwodzi ludzi, że zanim ktoś się zorientuje dużo czasu upływa. Smutne.

No i jak sobie myślę o jej sytuacji wewnętrznej to też robi mi się smutno – tak bardzo być zależnym od zewnętrznej opinii, od tego, jak cię inni oceniają, tak bardzo nie wierzyć w siebie i nie mieć nic w środku…