W głowie się nieco przewietrzyło, co się miało przemielić – przemieliło.
W niedzielę deszcz. I występ. Tym razem w Royal Irish Academy of Music, sam budynek jest przepiękny, wchodzi się do typowego domku z okresu georgianskiego jak do króliczej nory, bo z tyłu rozciągają się hektary nowoczesnych wnętrz, sale wykładowe i koncertowe.

Po występie z Ad i Re Yamamori, restauracja pewniak, jedyna, gdzie moje młodsze dziecko nie wybrzydza. Mo zamówiła weganski Ramen, Mi weganskie bento, Ad bento z łosiem, a Re tofu stek w sosie mango, tam jest wszystko pyszne i CZEMU NIE MOGĘ TAM JESC CODZIENNIE. Sos mango kocham. Ja wzięłam dorsza w tempurze, ach! Dorsz przyszedł z cytryna, dlatego dziś leczę swędzące plamy na powiekach i pod oczami, wczoraj jeszcze dołożyłam sobie śmierdzącym serkiem z pleśnią, jak już cierpieć, to przynajmniej niech będzie za co 😄 (ale dalej nie jestem na sto procent pewna co mi wywoluje taka reakcje, mam za mało cierpliwosci, żeby bawić się systematycznie w dietę wykluczającą.)
Odkryłam, że z pewną delikatną ekscytacją zaczęłam oczekiwać sesji z klientem, jakkolwiek podejrzanie to brzmi😄 Ten osobnik wydaje się łatwiejszy niż mój wcześniejszy klient, bo niestety, z zaburzeniami tak samo jak z chorobami – im kto mniej chory, tym większe szanse na poprawę funkcjonowania i przerobienie dysfunkcyjnych wzorców, no i łatwiej się pracuje. Niesprawiedliwe, jak wiele rzeczy w życiu. Każdą sesje spisuję, zabiera mi to z dwie – trzy godziny, moja superwizorka wymaga bardzo dokładnych notatek z sesji, łącznie z moimi odczuciami i small talkiem na dzien dobry (już wiem, że small talk to tylko klient, ja muszę ‚dać mu miejsce do fantazji i projekcji’). Pasuje mi to, bo chcę wyrobić sobie dobre nawyki od samego początku, a tu każdy niuans niesie informacje o stanie ducha i świecie wewnętrznym osoby, która siedzi naprzeciwko. Usiadł jak najdalej ode mnie, na brzeżku kozetki? A może od razu wygodnie rozmoscil się na siedzisku? Czy też usiadł tak blisko, że bezwiednie odsunęłam fotel? To są wszystko informacje, które omawiamy na superwizji, oczywiście wszystko w kontekscie tego, z czym człowiek przychodzi, bo inaczej byłoby to jak wróżenie z fusów.
Dziś za to miałam spotkanie z rehabilitantem, dostałam nowy zestaw ćwiczeń i błogosławieństwo na siłownię. I rower stacjonarny za tydzień-dwa.
A Mi znalazł mój pierścionek, zgubiony dwa miesiące temu – przy strzepywaniu koca spadł na podłogę w sypialni, słyszeliśmy jak podskakuje, ale od tego czasu jak kamień w wodę. Szukałam go wszedzie, odsuwalam łóżko i komody, zaglądałam do schowka, już byłam pewna, że wpadł w szparę w podłodze i koniec, bo przecież nie będziemy desek zrywać. Pożaliłam się Mi, że brakuje mi tego pierścionka, a jemu się PRZYŚNIŁO GDZIE JEST. Ludzki umysł jest jednak magicznym i tajemniczym miejscem.
Nastroj najlepiej ilustruje dzisiejszy outfit:

Muszę więcej rzeczy w pepitkę, bo lubię.