Cisnę sprawdzanie prac, zaraz wyślę kolejny przedmiot i z głowy. Ale w malutkich przerwach rzucam okiem na prasówkę – lubię być na bierząco.
I co ja widzę? Piekło zamarzło, głowny ekonomista Financial Times powołuje się na Marksa:
Z danych historycznych wiemy, że jeśli odbiera się szanse młodym, którzy są przyszłością narodu, to jest to gotowy przepis na ogromne problemy społeczne, ekonomiczne i polityczne. (…)
Jeśli faktycznie znaleźlibyśmy się w świecie, w którym 90 proc. osób nie ma pracy – nie mówię, że tak się stanie i nie wierzę w taką skalę zmian, ale przyjmijmy taki scenariusz – to w nim zmienia się wszystko. Trzeba by przyjąć rozwiązanie, w którym zwrot z kapitału i zyski musiałyby w jakiś sposób wracać do społeczeństwa. Co mówił Karol Marks? Zwrot z kapitału musi być rozdzielony na całą populację. Tyle że to byłby już zupełnie inny układ polityczny i społeczny.
Rozmawiałem o tym wczoraj z Daronem Acemoglu, niedawnym laureatem Nagrody Nobla. Nasze wnioski są jasne: ludzie muszą pracować. Nie wystarczy tylko mieć dochód. Oczywiście, jest on potrzebny do życia, ale ludzie muszą też czuć, że są potrzebni i że wnoszą swój wkład w rozwój społeczeństwa.
NIe musi 90% być bez pracy, wystarczy 40 i będziemy mieli nowy faszyzm. Bosz, rozmawiam o tym ze studentami od prawie piętnastu lat, zmiany widać od conajmniej trzydziestu. Cieszę się, że nawet FT się budzi.
A Memcen bardzo obrażony na UK, że go przetrzymała na granicy przez trzy godziny. No biedaczek, trąbi o suwerenności i niewpuszczaniu imigrantów, a raz został sam potraktowany jak imigrant i płacze.
O obcięciu świadczeń dla starych i schorowanych Ukraiców nawet nie chce mi się pisać. Smutne.
Nastrój dalej taki sobie, coś tam mi się w duszy mieli. Świetlica zapowiedziała, że dzieci mogą być tylko zapisane na 5 dni albo wcale, Mo się załamie, bo wszystkie jej koleżanki z klasy przestają chodzić. A ja patrzę na wyłaniający się plan zajęć na przyszły rok i nie wiem jak to poukładać.