Weekend spędzony na instalowaniu podłogi w kuchni




prawie skończyliśmy, jestem z nas dumna! Finansowo to nie wiem czy sie opłaca, zważywszy na to ile czasu nam to pochłonęło, ale za to ile sie nauczyłam! Prace remontowe traktuję jak trening mózgu, kiedy bardzo mi się nie chce i bardzo mnie to wkurza, bo wbrew pozorom to nie jest łatwa robota. Ale przecież nie będę marudzić, że nie potrafię 😅 Człowiek się wszystkiego może nauczyć.
Śmieszy mnie nasz podział pracy, bo Mi pół weekendu zajmował się wymyślaniem kreacji na wesele (nie wiem czy pisałam – za tydzień mamy wesele w Irlandzkim zamku na 150 osób, szkocko-irlandzkiej pary), fantazja go ponosiła coraz bardziej i zaprezentował mi pięć wersji: z poszetką, z różową koszulą, z niebieskim garniturem, z granatową marynarką i tak dalej,

a ja w tym czasie zagłębiałam się w odmęty youtuba pt. jak położyć panele podłogowe. Mojego męża takie rzeczy nie interesują – pomimo ukończenia technikum budowlanego i obrony dyplomu o gwoździach, rozkminki na temat wylewek i laminatów to moja domena. A więc całą sobotę mieliłam w głowie, czy może poczekać i kupić gilotynę, czy damy radę piłą wyrzynarką, jakie ostrze w takim razie do wyrzynarki, jaki podkład pod panele, jakie szpary zostawić po bokach i tak dalej. Nie wiem, jak sobie kiedyś ludzie radzili bez jutuba i czata, dla mnie to idealne wykorzystanie AI – drogi czacie, jaki rozstaw ząbków w ostrzu wyrzynarki polecałbyś do podłogi laminowanej?

No i mam nowe zabawki: kupiłam sobie stolarską ekierke, fajne brzeszczoty, młotek gumowy, bloczek do opukiwania, bardzo mnie to wszystko cieszy. I nauczyłam się operować wyrzynarką 😅
Odkryłam też, że jestem jak szefowa AfD, tylko odwrotnie:
Alice Weidel, liderka ultraprawicowej, radykalnej, nacjonalistycznej niemieckiej AfD, jest lesbijką, która z pochodzącą ze Sri Lanki partnerką wychowuje dwóch synów. Mieszka w Szwajcarii. Nienawidzi migrantów, sprzeciwia się małżeństwom tej samej płci i wszystkiemu co obce.
Ja mam odwrotnie: popieram prawo par jednopłciowych do małżeństwa i rodziny, jestem za możliwością rozwodu i separacji, uważam, że każdy ma prawo do nieposiadania dzieci i tak dalej, a równocześnie jestem mężatką z jednym mężem od prawie 30 lat, nie mam żadnego rozwodu, mam dwoje dzieci.
To ciekawe, że można żyć odwrotnie do swoich przekonań i być calkiem szczęśliwym, człowiek jest jednak skomplikowany.