Mój zegarek mnie okłamuje

Kawka. Na razie na sofie, ale słońce tak szeleje, że chyba wyjdę do ogrodu.

Marzec się wywiązuje na razie ze wszystkich obietnic. Wczoraj podobno zrobiłam 5tys kroków, nie chce mi się wierzyć, bo przecież nie mogę chodzić, chyba mnie mój fitbit oszukuje (jest możliwe, że liczy kroki jak stoję w korkach w samochodzie?). Ale prawda, że na spacerku byłam i uczciwie zarobiłam 2300.

Z rzeczy oglądanych ostatnio wchodzą nam jakoś dziwnie seriale o nastolatkach, są zaskakująco dobre, jak na przykład The End of the F*** World a ostatnio I am not OK with This . Na ile jeszcze pamiętam jak się czułam te 35 lat temu, to właśnie tak.

Z literatury siedzę w nacjonalizmie i jest to zadziwiająco ciekawe – na razie klasyka Gellner, którego jednak dobrze się czyta, zdziwko. Znalazłam fajny podręcznik co mnie bardzo ucieszyło, bo przebijać się przez wszystkie najważniejsze pozycje nie mam czasu, a nie jestem specem od soc politycznej. Z polskich mam Kąckiego Chłopcy idą po Polskę, kupioną jeszcze przed aferą, ale teraz będę musiała ją chyba komisyjnie spalić, czekam tylko na sabat czarownic w czerwcu. Musiałam się w końcu zacząć przygotowywać na wykłady, więc na razie pewno nie będę miała większych mocy przerobowych, a jeszcze teksty na zajęcia kliniczne w przyszłym tygodniu. Książka o traumie przydaje mi się z klientem, chyba dlatego zresztą zaczęłam ją czytać. Olśniło mnie też dlaczego nie czytam podczas roku akademickiego – otóż mam tyle esejów, projektów i licencjatów do przeczytania, plus literatura fachowa, że nie nie mam na nic innego czasu. Uniwerek był najgorszy – 30 długich esejów co 2 miesiące z jednego tylko przedmiotu, to jest 300 stron które trzeba przeczytać, odnieść się i OCENIĆ! A teraz mogę czytać dla przyjemności, ha! Parę dni temu synek podrzucił polityczną fantazy Blood Over Bright Haven, wysoko oceniona przez Guardiana, nie jest zła, ale jednak kto czytał Fundację czy Diunę za młodu ten się nie zachwyci. Jako czytadło dobre, no i political fantazy to coś, co lubię. Edna i jej Country Girls na razie w odstawce, trochę się wkręciłam, ale jak przerywam, to już trudno wrócić.

Mo poszła na comicon z koleżankami, zaczeło się:) Powiedziała mi wczoraj, że jest nerdem, bo interesuje się mangą, nie jest to moja definicja nerdostwa, ale niech jej będzie. Dziś mamy z Mi relaksik, a jutro piękne plany na weekend.

Był dym

Wszystkie dobre rzeczy wydarzają się w marcu – dziś mamy 27 rocznicę ślubu!

Do ślubu jechałam na motorze, to znaczy w przyczepce takiej jak Luis de Fines z zakonnicą, i miałam taki hełm niemiecki, nie żartuję, byłam już w ÓSMYM miesiącu ciąży. Był to stary motor z czasów wojny od naszego kolegi, który prowadził, a za nim siedział mój przyszły mąż, bo oczywiście w tamtych latach żadne z nas nie miało prawka. Nie braliśmy ślubu kościelnego, ku zgorszeniu naszych rodzin, więc tylko do urzędu, gdzie zaprosiliśmy wszystkich naszych przyjaciół. Potem był obiad z rodziną, z którego uciekliśmy na imprezę trzydniową w górskim pensjonacie, a tam okazało się, że z powodu śniegu nie dowieźli żadnego alko, a zamówiliśmy beczki piwa z pobliskiego browaru. A zatem ze świadkową i dwoma kolegami pojechaliśmy do jedynego sklepu nocnego w miasteczku w Karkonoszach, gdzie wyciągnęłam koperty z wesela i kupiliśmy parę skrzynek wódki. Do dziś mam tę scenę przed oczami – miasteczko w górach zasypane śniegiem, ja w sukni ślubnej w wyraźnej ciąży, pani sklepowa pyta czy to duża impreza, a kolega rzuca mimochodem ‚nie, tylko ja, kolega i te dwie kicie;).

Niestety, złapałam przed ślubem jakieś przeziębienie, więc następne dwa dni imprezy przeleżałam w łóżku w pensjonacie, podczas gdy cała banda się szalała na dole.

Wszystko w naszym życiu było na wariata i na słowo honoru, a przeżyliśmy razem dwadzieścia siedem lat, więc może to jakiś sposób? Może trzeba zaczynać od dymu z komina?

Kupiłam ramki do dwóch obrazków i będę wieszać. Jeden to Wybuchająca Głowa, którą dostałam na urodziny i która bardzo rezonowała ze mną w zeszłym roku, kiedy kończyłam magisterkę:

Exploading Head

A drugi to obrazek z galerii w Porto, który sobie wybrała na pamiątkę moja córeczka, też się zastanawiam co siedzi w jej głowie:

Bez tytułu

Z okazji idziemy na wiosenny spacer, słońce naprawdę się dziś stara. Muszę kupić sobie tulipany w donicach! A wieczorem z moją córeczką mamy plany na cudowną kąpiel w oparach magnezu. Córeczka już planuje girl’s night in za dwa tygodnie, kiedy Mi wyjeżdża na swoje kolejne teatralne szkolenie – a więc najpierw kąpiel i maseczki, potem obejrzymy sobie jakiś dziewczyński film, potem będzie ze mną spała, a w środku nocy koniecznie musimy iść na moon walk, mam nadzieję, że do ogrodu.

W marcu można

Cudne, cudowne wiosenne dni wczoraj i dziś. Trzeba przyznać, że marzec dowozi, mowiłam, że to mój najukochańszy miesiąc?

Wszystko powoli staje się łatwiejsze. Wczoraj wracałam z sesji (klient ciągle przychodzi) i jednak noga w bucie to game changer prawdziwy – nie muszę sie martwić o parking blisko, bo nawet kilometr jestem w stanie przejść.

A w takich okolicznościach przyrody, to czysta przyjemność:

W kuchni mam też już ałturaż wiosenny, brudne szyby omiatam jedynie wzrokiem:

Było tak słonecznie, że po przyjściu do domu usiadłam sobie w ogródku, który teraz ukazuje wszystkie zimowe obrażenia:

Na zdjęciu powyżej skorupy mojego ukochanego wazonu, niejedna donica też poszła na niebieskie połoniny niestety.

Nie przeszkadzało mi to jednak cieszyć się pierwszą kawką na ławeczce w słońcu (muszę zaolejować ławkę i stół ogrodowy, ku pamięci).

I zaprawdę powiadam wam, nie ma NIC cudowniejszego, niż kawka na ławce w pierwszym wiosennym słońcu, z robótką na kolanach i dobrym podkastem na uszach.

Obejrzeliśmy całą Bugonię, jak dla mnie Save the Green Planet był lepszy. W Bugoni jest dużo więcej przemocy, w koreańskim pierwowzorze przemoc była zasugerowana, mniej dosłowna. Był też dużo bardziej zabawny i lekki, pomimo ciężkiego tematu.

Przygotowania do pracy pełną parą, czytam maile, odpowiadam, zaglądam w papiery, czytam to, czego przeczytanie odkładałam.

Wróciłam do gimnastyki, na razie pompek nie dam rady, ale ćwiczenia z ciężarkami na ręce, brzuszki, ćwiczenia na wzmocnienie mięśni kręgosłupa jak najbardziej, więc wyciągnęłam matę i ćwiczę. Zmobilizowały mnie wyniki taty, który dostał diagnozę na A, być może 2-3 lata będą jeszcze w miarę, ale potem będzie ciężko. Okazało się też, że ma jeden zły allel genu, który być może nam przekazał. A ćwiczenia fizyczne mogą chronić przed wystąpieniem choroby albo ją opóźniać – wiedzieliście o tym? Święta trójca to ćwiczenia, sen i oczywiście dieta, czyli warzywa warzywa warzywa i owoce. Czyli ćwiczę, oddaję się Morfeuszowi i wcinam zielone. Cóż więcej mogę zrobić. Aaaa, cieszyć się marcem i życiem, oczywiście.

Ciotka z podziemia

Marzec.

Powoli przygotowuję się na powrót do pracy. Jeszcze słabo chodzę, boli i nie wiem, czy to zrastanie, czy nerwy które musiały na powrót wyrosnąć, czy ścięgna przykurczone czy mięśnie nie używane, czy cholerawieco. Pewno cholerawieco. Ale staram się trochę chodzić, sprawdzam, czy dojdę do przystanku, bo rowerem nie bardzo, a muszę jakoś do pracy dojechać już za 2 tygodnie.

Wczoraj poszłam sobie na spacerek do parku, sama, przez godzinę przeszłam półtora kilometra. Jestem jak ten żółw – mąż się odwrócił na chwilę, a ja myk myk.

W parku cudownie. Ja wprawdzie jestem fanką lasu (kto pamięta pytanie na maturze ‚Drzewo w literaturze polskiej?’ ja mam głowę pęłną lasu w prozie i liryce, choćby las nocą rośnie usta otwiera dłonie ogromne chłonie i ssie albo Jest w lesie ptak, na wieży dzwon czy Mało drzewiej gołe były lasy, śnieg na ziemi wyższej łokcia leżał lub Idziemy przez las pijani od słów Siekiery), ale park też daje radę. Było zimno, wiatr przewiewał kurteczkę i żałowałam, że nie wzięłam rękawiczek, ale wiosna!

Wiosna!

W piątek obejrzeliśmy Dom Dobry, kolejna pozycja, która mi współgra z książką o traumie (Trauma – od przemocy domowej do terroru politycznego). Nie miałam wrażenia, że przedstawienie traumy jest przesadzone, ani, żeby Smarzu jakoś epatował przemocą, a takie opinie o filmie czytałam. Herman pisze, że zawsze zaprzeczamy i wypieramy doświadczenie traumy – dzieje sie tak zarówno na poziomie społecznym, jak i jednostki. Chcemy jak najszybciej zapomnieć, albo zaprzeczyć, że coś takiego w ogóle mogło mieć miejsce, bo doświadczenie jest tak przerażające, że trudno je jakoś zrozumieć, przerobić i właczyć do pamięci, historycznej czy jednostkowej – i tak właśnie niektórzy odnosili się do filmu. Są oczywiście kobiety które taki koszmar przeżyły i nie są w stanie tego filmu oglądać, to zrozumiałe, ale nie o nie mi chodzi. Film dobrze też pokazuje, jak przemoc skorelowana jest z nierównowagą sił – łatwiej eskaluje w dynamice dorosły-dziecko, mężczyzna-kobieta, strażnik-więzień, członek większości narodowej – ktoś z mniejszości etnicznej. Co ciekawe, film nawiązuje też do jednego z mechanizmów obronnych wykorzystywanych przez ofiary – dysocjacji, bo tak, jak bohaterka nie wiemy, co jest prawdą, a co wymysłem, która z tych trzech historii jest prawdziwa. A może wszystkie równocześnie, jak w osobowości wielorakiej, która może być konsekwencją granicznego doświadczenia przemocy i znęcania.

Wczoraj zaczęliśmy Bugonię, bardzo jestem ciekawa jak jeden z moich ulubionych reżyserów poradzi sobie z jednym z moich ulubionych filmów – bo Bugonia jest amerykańską wersją Save the Green Planet, jednego z najbardziej oryginalnych i wzruszających filmów koreańskich. Nie wiem, czy pisałam, ale kiedyś dawno dawno temu założyliśmy i prowadziliśmy z Mi klub filmowy Auntie Underground w lewackim centrum społecznym w Dublinie, na seansy wygrzebywaliśmy właśnie takie perełki jak Save the Green Planet, puściliśmy też Irlandczykom Misia oraz Gadające Głowy Kieślowskiego 😀 Do dziś większość naszych irlandzkich znajomych to ludzie właśnie wtedy poznani.

Sweter rośnie:

Niedziela zaczęta wyspaniem się, nieśpieszną kawką i drutowaniem. Zaraz idziemy do Immy, Mo na warsztaty z artystami, a ja podreptać sobie w ogrodzie angielskim. Za namową Teatru zakupiłam sole magnezowe do ablucji i to jest cudowny plan na wieczór.

Imma.

Zrobiłam trzy tysiące kroków i zachwyciłam się murem: