Sama sobie dodaję animuszu, pokrzykuję zachęcająco, ustawiam do pionu, tylko tak dalej! dajesz! super Ci idzie! musztruję i koszaruję samą siebie, ale wszystkie te okrzyki brzmią pusto, jak metalowa miska, co upadła na kafle w wyziębionej kuchni.
W której już nic nie ma. Żadnych zasobów, żadnych zapasów, żadnych konfitur ‚na czarną godzinę’, a i godzina nie jest czarna, lecz co najwyżej szara, jak lutowe niebo. Ale i tak pusto.
Przednówek.
Dziś mi bardzo obrazowo wytłumaczono, że moje ciało atakuje samo siebie. Moje biedne, nerwowe białe krwinki, krążą po całym ciele jak czujni policjanci na posterunku, przemęczeni i niewyspani do tego stopnia, że w zmęczeniowym zwidzie przestają odróżniać swoich od obcych.
Zupełnie jak ja.
Atakuję samą siebie. Od lat i z uporem, naprawdę godnym lepszej sprawy.
Poniżam, lekceważę, gnębię, ubliżam, pomijam, za dużo wymagam, mam się za nic, atakuję siebie myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem. Skrzętnie spisuję przewiny, a lista ich jest długa, i NIGDY NIE ZAPOMINAM.
Biorę na siebie wszystko, co dają i jeszcze dokładam sobie szczerze, od serca. Z liścia.
Jestem już tak bardzo zmęczona, że ani jeden mięsień nie drgnął na mej twarzy, kiedy dziś usłyszałam pierwszą dobrą wiadomość – moja choroba jest w całkowitej remisji, nie mam żadnych objawów i nie muszę brać żadnych leków. (Pan doktor oczywiście uprzejmie dodał ‚na razie’). Nie mam wody w stawach (może dlatego, że jem ryby?).
Dziś urodziny Mi, notabene wodnika, a ja nie mam prezentu, resztki fantazji skończyły się w grudniu, sklepy zamknięte, nawet nie miałam czasu przypilnować Mo, żeby zrobiła kartkę. Moja wina.
Ileż teraz jest tych chorób autoimmunologicznych….choćby Hashimoto. Dobrze, że masz przerwę od tego. A prezent zorganizujesz na Walentynki:)
PolubieniePolubienie
Kasia, moja siostra właśnie wynalazła tę dietę na Hashimoto i też ma remisję:)
PolubieniePolubienie
Ciesze sie, ze dieta skutkuje (moze i ja sie przekonam?). To dobra wiadomosc.
Nie mniej cieszy mnie tez Twoja swiadomosc co sobie robisz… pisalam juz pare razy nt, ale czulam Twoj opor… nie bylas gotowa przyjac tych tresci… teraz jestes? Wszystko zaczyna sie w glowie… choroba i zdrowie, tak samo.
Zatem, skoro juz wiesz – mam nadzieje, ze teraz przekujesz swoja niezlomna wole, inteligencje, wszelkie sily i upor w strone… odpuszczenia sobie! Odpoczywania… rozpieszczania siebie…wysypiania sie, delegowania zadan na innych. WYMAGANIA od innych zeby Cie rozpieszczali, troszczyli sie, wyreczali, wykonywali swoje i Twoje obowiazki itd.
Alternatywa jest trwala utrata zdrowia, wypadek jakis czy inne koszmary… Naprawde Ci tego bardzo nie zycze! Masz super rodzinke, masz wreszcie swoj domek, masz niezla prace… czas miec super-siebie! Wypoczeta, radosna, szczesliwa, pelna zycia i wyluzowana….Projekt ZDROWIE czas start!
Ale za ta diete bardzo Cie chwale! Dzielna jestes! I madra! I dobra dla siebie:D
Podziwiam szczegolnie, bo dieta zima jest nieprzyjemna…
(wiem, bo sama dietuje znow od mca i bywa ciezko oraz zimno. Ale kg leca, leca w dol! Tego mi bylo trzeba! zgubilam juz 12! od wiosny 2020! To juz cos! No i wlasnie przemysliwuje moja nowa diete na stale, co zrobic zeby nie przybrac kiedy skoncze odchudzanie… bo teraz jest mi znow lekko, wygodnie, kobieco, mam chec i sily chodzic na dlugie spacery – a mialam juz ociezalosc, zadyszke, kolatanie serca, puchlam, mialam poty i inne paskudztwa! Jak stara babcia, zupelnie! To mnie przerazilo i zmotywowalo… oraz covid… bo gdybym sie zarazila… to jednak majac nadmiarowe kg mialabym mniejsze szanse wyjsc z tego cala i zdrowa… to taki maly wtret, zebys wiedziala, ze nie jestes sama w dietowaniu i w akcji pt Zdrowie :)))
PolubieniePolubienie
Gratuluję sukcesów na diecie!
Co do reszty – od razu się czuję winna, że nie deleguję i się nie rozpieszczam;) Ale spróbuję, jak tylko będzie to możliwe, czyli za osiem tygodni. Na razie nie mam jak delegować, bo M zapracowany jeszcze bardziej po uszy niż ja (i może tylko mniej się wini za wszystko).
PolubieniePolubienie
dzieki!
Nie no, nie czuj sie winna tylko rob co mozesz dla siebie, na ta chwile. 8 tygodni brzmi jak pol roku… ale jak musisz to dasz rade i tyle. Mysle, ze wazniejsza jest zmiana wew. zeby na trwale pozwolic sobie samej na wew.luz. I znow – nie katowac sie, ze cos musisz tylko odpuszczac ile sie da! Chodzic w pizamie pol dnia, jak chcesz. Zcedowac opieke nad Mloda na Meza, jak chce itd. Pozwolic sobie byc „troche nieodpowiedzialna”…. bo ja Ty to tak wszystko trzymasz w ryzach, wszystkim zarzadzasz, pilnujesz, o wszystkim myslisz, to obciazenie jest gigantyczne… a reszta rodzinki sobie z tego wesolo korzysta…
Wiem, ze ciezko stac sie trzpiotowata i nieodpowiedzialna, kiedy tyle lat ciagnelas wiekszosc spraw…
Moze ten tekst cos Ci da? To chyba wlasnie Twoje stadium:P
https://nianiawparyzu.blogspot.com/2021/02/chcialabym-by-ktos.html
Nie jestes w tym sama! Wiele kobiet tak ma! Ale mozna i trzeba to zmienic. Bo sie brzydko mowiac zajedziesz….
Wczoraj czytalam tekst o wypaleniu… innej blogerki. Tez dzielnej kobiety, emigrantki, nauczycielki przedszkolakow… Dostala stala swietnie platna prace i po pol roku byla wrakiem czlowieka… przeszla wypalenie, depresje itd. Na koniec rozpadlo sie jej malzenstwo (nie znam szczegolow ale pewnie maz nie wytrzymal presji choroby i depresji zony). No wiec wiesz… nie ma zartow. Jak sie przekroczy pewna bariere zdrowotnie, psychicznie, fizycznie to potem sypie sie naraz wszystko… Czego bardzo Ci nie zycze! Wiec pomysl o sobie, poki jest czas to szalone kolo napedowe zastopowac… poki problemy ze zdrowiem sie zatrzymaly…itd.
PolubieniePolubienie
WIdzisz Nupkowa, mój mąż zajmuje się chętnie dzieckiem, tylko w ciągu tygodnia do 17 jest po prostu w pracy i sytuacja obiektywnie jest jaka jest i jestem po prostu bardzo bardzo zmęczona. Choroba, lockdown, moja mama i duzo pracy w pracy. Taki mamy klimat. Ten blog to taki mój wentyl, to nie jest odbicie rzeczywistości, tylko jakiś tam jej wycinek. Wydaje mi się, że patrzysz ze swojej perspektywy czy doświadczeń, ale mój mąż nie jest typem kanapowca, ma oczywiście swoje wady – ogromne! wręcz nie do zaakceptowania dla niektórych – ale zwalanie obowiazków domowych na mnie do nich nie należy, powiedziałabym nawet, że on jeszcze więcej zapieprza niż ja, tylko się nie wini i nie rozkminia i nie biczuje i to jest chyba główna między nami różnica. I też bym chciała się tego nauczyć:)
PolubieniePolubienie
Ooo, teraz przeczytałam polecany link i już jestem pewna – to nie jest o mnie, chyba mnie z kimś po prostu mylisz:)
PolubieniePolubienie
Przepraszam, jesli cos Ci wpieram, co nie ma miejsca… nie mam takiej intencji. I tymi przykladami raczej chcialam Ci pokazac ze my kobiety tak mamy, ze bierzemy na siebie zbyt wiele,… ze nie jestes sama… oraz ze jak sie tego w pore nie zahamuje, nic z tym nie zrobi to sa niedobre konsekwencje. Ale Ty to juz wiesz i nie chce gledzic:P Co ciekawe, uzmyslowilam sobie ze kazda z Pan jest nauczycielka! Ja nie jestem, ale jest mi to bliska branza i to poswiecanie sie i ta nadodpowiedzialnosc…. nigdy doscy nauki dbania o sama siebie… jak widac. Bez poczucia winy i wyrzutow sumienia. Z pelnym samozadowoleniem 😛 na dzis tez dla mnie dac sobie to prawo, robic to, oczekiwac – nie jest latwe i zawsze oczywiste…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
A to ciekawe co piszesz – za kazda jest nauczycielka – moze rzeczywiscie pewien silaczek typ wybiera takie zawody?;)
PolubieniePolubienie
Moze? Mnie sie to skojarzylo z wyczerpujaca i czesto wypalajaca praca z ludzmi! Maja to samo sprzedawcy, handlowcy rozni, trenerzy, psychologowie, lekarze, pielegniarki itd. Bo w pracy – ludzie i w domu – ludzie… czesto nie starcza juz sily i czasu dla tych drugich, jesli ktos faktycznie angazuje sie w swoja prace i kocha ja! Przezylam wypalenie (z przepracowania i stresu)… zawodowe, zyciowe. Nic fajnego. Bardzo dlugo sie zbieralam potem w calosc. Uciekl mi duzy kawalek zycia… no ale teraz jestem madrzejsza o tamto doswiadczenie…
Nie wiem czy to tez nie kwestia wychowania w Pl oraz patriarchatu. Twoj Maz pozytywnie odstaje, ale wiekszosc Panow w Pl – nie. Kobiety sa bardzo samotne w zwiazkach i rodzinach, przeciazone, zbyt wiele sie od nich oczekuje… Na zachodzie jest inny model zycia, rodziny, zwiazkow. Tam kobiety sie juz wyswobodzily i inaczej wychowuja corki. U nas tez, ale te pokolenia dopiero wchodza w dorosle zycie…Tam tez mezczyzni mniej oczekuja od kobiet, sa niezalezni, nie sa maminsynkami itd. Sa bardziej partnerscy. W stosunku do Pl oczywiscie..
PolubieniePolubione przez 1 osoba
no, nikt czowiekowi tak „dobrze” nie zrobi jak on sam sobie.
Dobrze, że dieta działa…
Ale już chyba powoli możesz dokładać coś więcej do jadłospisu? No i kiedy wreszcie będziesz mogła się napić kawy?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Prawda? Człowiek sam sobie wilkiem:)
PolubieniePolubienie
Dziś urodziny mojego syna i tez nic nie mam…
Co do Twojej diety- Cieszę się, że przyniosła pozytywne rezultaty. Szybko. To powinno dać pozytywnego kopa. Jeśli znajdziesz dietę na poprawę humory- możesz się podzielić.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dieta na poprawę humoru: dwa kieliszki wybornego białego wina (bo po czerwonym boli głowa), wypite o zachodzie słońca nad brzegiem ciepłego morza.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To chyba z tym ciepłym morzem mam mały problem…
PolubieniePolubienie
moze byc wanna…
PolubieniePolubienie
Chyba jeszcze trochę pracy przed Tobą. O czym świadczy ostatnie zdanie wpisu. Ale może to już była autoironia?
Kochaj siebie. Zasługujesz. 😘
PolubieniePolubienie
Ake praca nieustająca:) przeważnie kocham, ale schematy się uruchamiają, szczególnie jak hungry, angry itd
PolubieniePolubienie