Trudno mi pisać teraz, głowę mam całą zajętą takimi prywatnymi i intymnymi sprawami i nawet ja sama nie wiem czy nadążam jeśli chodzi o moje rozkminki 😉
Terapia mnie na razie zretraumatyzowała, poruszyła coś bardzo bardzo dla mnie trudnego, już raz kiedyś w praczasach zaliczyłam dół tak głęboki, jak polska podziemna, ale widzę postęp – przed dziesięciu laty, cały świat był jak popiół i nie mogłam spać, teraz sypiam dobrze, a wokół mnie nadal moje ukochane osoby, ulubiony dom, ciekawa praca, popiołu brak. Ale nie jest łatwo, choć jeszcze nie tonę.
Przychodzę do Śmiesznego Dziadka i mówię ‚Albo A i to co myślę, jest prawdą i będzie Koniec Świata, albo B i jestem wariatką’. Nie wiem. Nie wiedziałam, że będzie tak ciężko. Coraz wyraźniej widzę, jak sobie samym opowiadamy historie, jak konstruujemy swoją rzeczywistość tak, żeby nie bolało, jakie wymyślne sposoby ma mózg ludzki, żeby nie zobaczyć prawdy. A prawda gdzieś tam głęboko zapisana w ciałku migdałowatym i innych prymitywnych strukturach, siedzi przykryta zwałami tysiąca zaprzeczeń i parcia do przodu, a potem nagle wyskakuje znienacka atakami paniki albo nawykowym zmienianiem otoczenia. Albo bólami fantomowymi. Albo jeszcze innymi dziwnymi zwierzętami.
Ale studia nadal ciekawe i nie mam zamiaru z nich rezygnować. Uwielbiam zajęcia z Procesu Grupowego, to, jak dziwnymi jesteśmy istotami społecznymi i jak funkcjonujemy cały czas umieszczając kawałki swojej psychiki w innych ludziach, jest niezmiennie fascynujące i cały czas mnie zadziwia.
Sny mam takie, że wstaję i myślę pół dnia.
Muszę za to zrezygnować z kierownikowania, jeszcze szefowej nie powiedziałam, nie będzie to łatwe, bo wygląda na to, że nie mają nikogo innego i ostatnio mi mówiła, że się cieszy, że się tego podjęłam, no ale muszę być uczciwa wobec siebie i szkoły. Nie dam rady dłużej tego łączyć ze studiami.
Za to dieta przestała mi sprawiać problemy, przestałam w ogóle o niej myśleć. Na obiad jem zupy (bez śmietany), albo takie pyszności (pochwalę się):
Wszystkiego dobrego, radości z wiosny i nowego życia, ciepła i bliskości bliskich.

Nie zawsze, oczywiscie😁
