Spisek

W domu rodziców panuje remont, jego królowanie zaczyna się od wczesnego rana i trwa do późnych godzin popołudniowych. Dziś słoneczko obudziło mnie o 5 rano, a Pan od Remontu zastukał w drzwi tarasu o 6.30. Od 7 rano na górnym piętrze wesoło już wrzała praca.

U rodziców jak na koloniii, przygoda goni przygodę. Zamknęłam się w pokoju mamy na spotkaniu online, usiadłam na łóżku a komputer postawiłam wyżej, na wielkim kartonie. Niewygodne dżinsy uwierały w brzuch, więc rozpiełam guzik. Dwadzieścia minut w trakcie rozmowy z zespołem Pan od Remontu zaczął wiercić mi dziurę w brzuchu, wróć, dziurę w ścianie mamy pokoju od strony kuchni na szafki wiszące. Wybiegam z pokoju ze spadającymi spodniami, żeby go zatrzymać.

Ale może nie było by źle, gdyby dzieci rodzice kładli się spać o 22, ale oni mają swoje Ważne Sprawy Wymagające Światła do północy, a już szczególnie w kuchni. Ciepła woda, zimna woda, kromka chleba, gdzie położyłam mój telefon, gdzie zapisałam moje leki. Nie ma zmiłowania dla wychowawcy nieszczęśnika śpiącego w ich kuchnio-salonie, którym to nieszczęśnikiem akurat jestem ja.

Rodzice oczywiście mają swoje drzemki w ciągu dnia, bo kto maluchom staruszkom zabroni drzemek, a ja nie wiem czy mnie bardziej roczulają czy wkurzają.

Zarządzę ciszę nocną o 22 i pozamykam w pokojach!

Wychodzę na taras. Wystawiam twarz do słońca. Piję kolejną kawę

– czarną, bo wypijają mi mleko owsiane i wyjadają wafle ryżowe –

świat pachnie latem. I sosnami z ogrodu rodziców.

Chowam się do pokoju mamy, żeby dokończyć sprawy, które trzeba dokończyć przed zamknięciem roku akadamickiego.

– Anka, chcesz coś, bo robimy spisek? – Mamunia i tatuś krzyczą z kuchni. Zapisują listę zakupów.

Idę, bo coś chyba chcę.

10 myśli na temat “Spisek

    1. mam inne zdanie.
      Przecież nie rzucisz całego swojego życia i żeby się nimi zajmować. A opieka z doskoku się nie sprawdza. Póki dają radę z niewielką pomocą np. kogoś, kto co dzień zajdzie i sprawdzi czy biorą leki, czy jedzą oraz pomoże w codziennych czynnościach jak sprzątanie i zakupy – to okej. Ale gdy już będą na tyle słabi że to nie wystarczy, dobry dom opieki to nie jest złe wyjście.
      Pomyśl… chciałabyś, żeby twoje dzieci zmieniały ci pieluchy, karmiły, myły..? czy wolałabyś, żeby zrobił to ktoś wykwalifikowany, a dzieci, żeby wpadały żeby tylko z tobą pobyć, pocieszyć się, że wciąż cię mają?

      Polubione przez 1 osoba

  1. Ja też mam inne zdanie na ten temat. Czasy się zmieniły, nie ma już rodzin wielopokoleniowych. Żyjemy osobno, daleko, mniej lub bardziej,ale nie razem. Do takiego domu opieki to myślę, że warto by rodzice trafili, gdy są jeszcze w miarę sprawni i komunikatywni, mają wówczas szansę nawiązać relacje, jakieś kontakty społeczne, poznać personel, współmieszkańców, teren, otoczenie, zakątki, zwyczaje, rytm dnia, jakieś zajęcia itp. A potem kiedy już będą bardziej chorzy, mniej sprawni to zaprocentuje. Znajomi współmieszkańcy będą ich odwiedzać, wpadać na pogaduchy, bo będą uznani za kolegów, znajomych, przyjaciół. W momencie kiedy leżący człowiek trafia do takiego ośrodka chcąc niech a jest trochę odizolowany, zamknięty w czterech ścianach. Ale do decyzji o zamieszkaniu w ośrodku muszą dojrzeć. I seniorzy i rodzina. Nie wiem kto bardziej.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. U nas jest trochę inna sytuacja, w sumie na całe szczęście, bo bym miała okromne rozkminki. Mam jeszcze czworo rodzeństwa, które na codzień opiekuje się rodzicami, a moją rolą jest tylko przyjechać raz w roku na dwa tygodnie i trochę z nimi posiedzieć. W tym roku jest jeszcze inaczej, bo rodzice przeprowadzili się do nowego domu siostry – siostra na górze, rodzice na dole, a brat z dzieciakami tuż za rogiem. Ale jeszcze jest u nich remont i przeprowadzka, więc trzeba im trochę pomóc.
    Z domem opieki mam mieszane uczucia, na pewno będzie to coraz bardziej potrzebne w społeczeństwach zachodnich, tym bardziej w Polsce, gdzie dzietność szoruje po dnie. Ale dużo domów opieki nie oferuje opieki, tylko przechowalnie, albo gorzej – umieralnie. Ja sama chyba chętnie pójdę do domu opieki, choć w sumie mam nadzieję bardziej na ‚care in community’ jak to się tutaj nazywa, gdzie starsi ludzie dostają dochodzących opiekunów, jeśli dają jeszcze radę i nie mają większych problemów. Zobaczymy:) Nie zamierzam wymagać od dzieci, żeby ze mną stetyrczałą mieszkali.

    Polubione przez 1 osoba

  3. No to masz komfortową sytuację z rodzicami i niech tak będzie jak najdłużej.
    Co do moich… Na razie nie ma takiej potrzeby. Aczkolwiek wielokrotnie już zastanawiałam się co będzie dalej np. gdy któregoś z nich zabraknie i który scenariusz byłby gorszy, z którym z nich będzie większy problem. Nie jestem przeciwnikiem umieszczania seniorów w placówkach opiekuńczych, dobrych, rzetelnych, państwowych albo sprawdzonych po prostu, a nie w tzw. domach-przechowalniach, ale wiem że to nie są łatwe decyzje. No i jeszcze kwestie finansowania tego pobytu, to też jest istotna sprawa, nie tania.
    Moja córka mówi wprost, że musi dobrze zarabiać by w przyszłości było ją stać na opiekę nad nami 😀😉 Niby żart, ale coś w tym jest.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz