DNA

Mo nie lubi czytać.

Niby ma dopiero 7 lat, niby jeszcze ma czas, ale ja w jej wieku przecież odkryłam już rozkosz czytania. A tu czytamy z nią codziennie, kupujemy komiksy i śmieszne książki dla dzieci, sami czytamy bez ustanku (choć większość, niestety, na komputerze), a ta ciągle jeszcze traktuje czytanie jak karę. Oboje jesteśmy humanistami, dziadkowie ze strony Mi to polonistka i poeta. Nagradzany, hehe, ale to inna historia.

Skąd się te dzieci biorą?

Jest za to dobra z matmy. Następna. Kiedyś, dawno temu, nie wiem skąd – z przedszkola albo z internetu – przytargała dziewczyny nie są dobre z matmy. ‚Girls and NOT good at maths, mama!’. Strasznie mnie to wtedy ruszyło, wiadomo, cholerne stereotypy, choć myślałam, że może akurat ona nie jest dobra. Bywa. Nie każdy musi.

A tu się okazuje, że jest świetna. Uwielbia zadania domowe. Tak, jak czytanie, to ciągła walka – to jeszcze stronę, mówiłaś, że przeczytasz 4! Nie! nie nie nie! – z matmy robi dodatkowe zadania z RADOŚCIĄ. Podsumowanie tygodnia. Extra zagadki matematyczne. Ostatnio się nawet pomyliła i zrobiła zadania z miesiąca do przodu. Bez problemu. O przepraszam, jedyny problem jest taki, że nie umie przeczytać poleceń;D