Mokro

Leje, siąpi, pada, kapie, czyli przyszła irlandzka jesień. Mo od stóp do głów zakutana w przeciwdeszczowe, jaskrawo żółte ubranko, Mi cały na czarno, również w przeciwdeszczowych spodniach. Pojechali. Na rowerze, bo przecież wciąż nie możemy jeździć samochodem, czekamy na egzamin już trzeci miesiąc. Za godzinę wychodzę ja, do szkoły, potem po Mo i na lekcje muzyki, potem odwożę ją do domu, a sama wracam do pracy na zajęcia wieczorowe. Na rowerze, oczywiście. I jak tu nie kochać jesieni!

Zastanawiam się nad kupnem roweru elektrycznego, nie mam siły wozić Mo w tę i z powrotem. Jeszcze sama do pracy i do domu daję radę, ale dwa razy i do tego z obciążeniem, a po drodze jeszcze mały objazd do szkoły muzycznej…

Kupiliśmy Mo elektryczne pianino, na razie jest pełna entuzjazmu, duża część tego entuzjazmu bierze sie z tego, że pianino jest śliczne: nowe i białe. Ale ćwiczy.