O czym myślę na spacerze

Maj. Słońce. Zapachy. Kolory.

Zieleń, jeszcze nie wymęczona.

Niebo, jak z Magritta.

Pierwsza wojna światowa, powołanie do wojska, potem druga.

Czy surrealizm był ucieczką od rzeczywistości? Czy raczej twórczym jej przetworzeniem?

Popatrzcie na przykład na Terapeutę:

Czyż nie jest pełen nadziei?

A to już rok 1967. Po wojnie, po tym, jak został komunistą.

Czy odwrotny wizerunek jest przygnębiający, czy też wprost przeciwnie?

Miał swoją ukochaną Georgette, którą tak pięknie malował. Na zdjęciach nie zwraca uwagi, nie jest brzydka, ale też nie jest pięknością (choć gdzieś tam to piękno jednak czai się w uśmiechu).

Na portretach namalowanych przez Magritta olśniewa urodą. Najbardziej lubię ten, jeden z jego wczesnych:

Najbardziej wystylizowany jest ten:

A ten najbardziej znany;)

Tutaj już prawda ludzkiego losu:

Ten też bardzo lubię:

Kiedy patrzę na jego obrazy, to jakieś okna mi się w głowie otwierają, do przestrzeni, które nawet nie wiedziałam, że istnieją.

I nie mogę się zdecydować, który jest mój ulubiony.

Jak cudownie jest nie pracować

Wczoraj z Mi zainaugurowaliśmy bieganie po miesiącu przerwy, maj się wyjątkowo do tego nadaje. Trasa wzdłuż Liffey: kajakarze, zielono, pachnie, trochę wilgotne powietrze, na stopach nowe buty mashmallow. Ale biegło się ciężko po przerwie.

A dzisiaj jechałam moją Hondą (bo że jest moja, to wiadomo – mam nawet na to papiery!). Dwiegodzinywtrakcieszczytuomatko!

Żartuję, nie było tak źle. Najchętniej bym zaraz do niej wsiadła znowu. Muszę jeździć, tylko problemem jest, że nie mam z kim, a sama to nielegalne. Dwie godziny jazdy z instruktorem: 110 euro. Samochód kupiony trzy tygodnie temu stoi większość czasu pod domem i stoi…  Kusi, ale jestem osobą odpowiedzialną.

Znajomi, wiadomo, są raczej zajęci i mają swoje sprawy, jak się nam uda znaleźć godzinkę dodatkową poza lekcjami w tygodniu, to jest dobrze. Jestem więc samochodoholikiem, całą wolną kasę przelewam na dodatkowe lekcje.

Nakręcona, nomen omen, jak mały samochodzik. Mówcie mi petrolhead. Hybridhead. Electrichead. Hothead. W gorącej wodzie kąpana. Ana.

A ogród w maju wygląda tak:

Trochę łysy, bo nie dałam rady zasadzić żadnych późnowiosennych kwiatów, a tulipany i cała reszta przekwitły. Nawet bez przekwitł, zanim zdołałam nacieszyć sie jego zapachem, przez to okropne zapalenie zatok.

Teraz widzę, żę muszę dosadzić trochę ozdobnych traw pod murem.

Trawa jest bardzo osłabiona – za późno koszona, pełno chwastów, już naprawdę nie wiem co z nią robić. Może zasieję łąke, jak jest to modne teraz.

Nigdy nie mam czasu się zajmować ogrodem w marcu i kwietniu, koniec roku akademickiego jest jak pięciomiesięczne niemowlę, którego nie można na chwilę spuścić z oka, a potem jest już za późno na sadzenie i wysiewanie.

W maju więc kwitną mi tylko róże, powojnik i parę samotnych irysów. I jakieś fioletowe pod murem. Ale całość i tak jest nieustająco zachwycająca. Natura.

Widzicie jak pracowicie są oczyszczone szpary między płytkami?;D