Aż tu nagle …

… wszystko otworzyli! Wszystko!

Ludzie jeszcze niechętnie, z pewną taką nieśmiałością, z rezerwą, z wahaniem, choć od soboty można chodzić do knajp, pubów, nocnych klubów, można zapraszać nieograniczoną liczbę gości i imprezować, hej! Zostały tylko maseczki w przestrzeni publicznej i – niestety, bez sensu – restrykcje w szkołach. Liczba przypadków nadal ogromna (10 tys dziennie na 4.7 mln), ale wyraźnie spada, szpitale dały sobie radę, nie było żadnych kolejek karetek ani zamykania oddziałów, jedynie pojedyncze przypadki odwoływania zabiegów czy operacji. Średnia liczba zmarłych – siedem osób. Tygodniowo.

96% dorosłej populacji zaszczepione.

A w naszym prywatnym gospodarstwie domowym wprowadziliśmy podział pracy: w poniedziałki i środy idę do szkoły ja, a Mi pracuje w domu, jak jest taka potrzeba, we wtorki i piątki Mi idzie do pracy, a ja pracuję z domu. Czwartki nieokreślone, mam jedną niewygodną godzinę w szkole, potem dwie trzy i pół online, z domu, niestety, Mo jeszcze za mała, żeby ją samą w domu zostawić na dwie godziny, więc czwartki trochę pokręcone na razie. Do dogadania, kto tam bardziej pilnie musi być.

Ustalenie tych zasad dało mi dużo spokoju, w niedzielę wieczorem przygotowuję wykłady, a nie kłócę się z Mi kto tym razem idzie do pracy. On sobie nie ustawia ważnych spotkań na poniedziałki i środy, ja jestem dyspozycyjna we wtorki i piątki.

Mo znowu przeziębiona, od wczoraj w domu, Mi zarządził kwarantannę ( w sumie bardziej niż chorobowe), bo zależy mu, żeby w środę jednak poszła. I wygląda na to, że po raz pierwszy skończy się to na dwóch dniach kataru, a nie tygodniowej wizycie Lorda Vadera. Wydaje się, że sterydy działają.

Wkoło smutek, zawierucha i tragedie, sąsiad parę domów dalej został zastrzelony, tato koleżanki Mo, dziewczynki tak jak Mo sześcioletniej, wydawał się miłym facetem i nie wyglądał na mafioza, jeździł starym samochodem a na fb chwalił się tylko córkami. Takie coś nie mieści mi się w głowie, szkoda gościa, jak myślę o tej małej dziewczynce chce mi się płakać. Koleżanka ze studiów Mi umarła rano po imprezie uroczystego wręczenia dyplomów, nocowała u koleżanki, poszła spać i się nie obudziła, pękł jej tętniak, miała wylew do mózgu.

Jakoś dużo takich poważnych tragedii wokoło.