Dzień czwarty

Mo marudzi, Mi pracuje z domu, a mi przechodzi katar. Zostało tylko małe osłabienie. Zero gorączki, zero kaszlu, zero innych objawów. Katar. To wszystko.

Czas się wziąć do roboty.

Dziś zrobiłam sobie dla zabawy test ze śliny, pozytywny, oczywiście. Czekamy na oficjalny wynik PCR, choć dla mnie to formalność. Ciekawa jestem Mo – śpi ze mną w jednym łóżku, przebywa 24 na dobę, a antygenowe ciągle jej wychodzą negatywne (jeden nie do końca pewny).

Ciepło. Tulipany wychodzą z ziemi. Swędzą mnie palce, żeby grabić, pielić, przesadzać, ale nie będę przesadzać. Trzeba się oszczędzać.

Specjalnie dla Takiej jednej – styczeń w Irlandii

Dostałam plan na nowe półrocze, jest piękny, a jak przychylą się do mojej prośby, to będę miała wtorek i piątek wolny, a czwartek tylko online. Odpadnie nam problem opieki nad chorym dzieckiem, bo Mi może pracować dwa dni z domu.