Dzień szósty

Objawy w większości minęły. Zostało tylko osłabienie i lekka utrata węchu. Chętnie zrobiłabym test, żeby zobaczyć kolor kreski;) Ale nie mam.

Mi się rozłożył podobnie jak ja – katar, osłabienie, bóle mięśni. Ból gardła. Zobaczymy.

Mo całkiem zdrowa.

W międzyczasie rząd Irlandii zmienia restrykcje – jeśli przegłosują, osoby zaszczepione mieszkające z chorymi nie będą musiały się izolować W OGÓLE. Tzn. nie tylko pójść do sklepu, czy na spacer z futrzakami, ale będą mogły chodzić do pracy, jeśli test antygenowy będzie negatywny.

A osoby chore będą mogły wrócić do pracy po 7 dniach. Bez żadnego testu.

Moja praca oczekuje mnie w poniedziałek w pracy, ale się zastanawiam, czy jednak nie poprosić o zdalne nauczanie na jeden dzień – na razie mój organizm stanowczo odmawia wejścia na rower.

A teraz muszę skończyć sprawdzanie 94 esejów i wystawić studentom oceny, Mo znowu jest skazana na bajki przez parę godzin dziennie, znowu się tym gryzę, ale nie mam wyjścia. Plan minimalny – nie ma bajek do 11 rano i musi przeczytać 2 strony książeczki.

To był ostatni odcinek serii, chyba już mogę napisać, że jestem zdrowa, choć osłabiona.

PS. Szefowa się zgodziła na zmianę planu i mam wtorki oraz piątki wolne!!!! No w sumie z tym wolne to nie przesadzałabym, ale bez zajęć w szkole, co oznacza, że w razie czego odpada problem opieki nad chorą Mo:))))) Jak bardzo jest to radosna nowina wie tylko ten, kto od pół roku ze ściśniętym sercem codziennie obserwował smarki swojego dziecka szacując, czy już musi zostać w domu, czy jeszcze się uda wysłać je do szkoły a siebie do pracy.