W ogrodzie szaleństwo

Rośnie na potęgę, wybija zielonymi pędami tu i tam, tędy i owędy, buzuje, pęcznieje, otwiera pąki, pachnie. Róże, które posadziliśmy trzy lata temu i wyglądały jak malutkie łyse pitulinki, teraz wyglądają tak:

(w bonusie Mi z Mo wyruszaja rano do szkoły).

Wiciokrzew, który się pięknie nazywa honeysuckle po angielsku i obłędnie pachnie, posadziłam dwa lata temu. Były to wtedy takie dwie malutkie 10 cm sadzonki, a teraz proszę, jak się rozbestwił:

Trawnik posiany trzy lata temu gęstnieje w oczach, zwłaszcza, że przez ostatnie dwa tygodnie lało i lało.

Trawa tutaj rzadko robi się żółta i wysuszona, jak w lecie w Polsce. Przeważnie jest szmaragdowa albo groszkowa, zielona, soczysta, sprężysta, ugina się pod stopami jak dobrej jakości twardy materac.

Tulipany dawno przekwitły i zwolniły miejsce dla petunii i lobelii, którymi się wcześniej nie miałam czasu zająć. Zasadziłam pierwsze cztery donice:

Róża, która wyrosła z (ukradzionej) gałązki ma już prawie półtora metra:

(Po lewej stronie zmęczony fikus, który się wczasuje na dworze, bo na kuchennym parapecie było mu za gorąco i za ciasno.)

Na jesieni zasadziłam trzy krzaki malin i borówki amerykańskie. Są jeszcze całkiem malutkie, ale czekamy na pierwsze owoce.

Ogród powoli staje się oazą, w pełnym słońcu cały pachnie i bzyczy. Chyba się innym też podoba, bo codziennie przychodzą do nas dzieciaki i pytają się, czy mogą się pobawić w naszym ‚back garden’, mimo, że jest tam tylko mała plastikowa ślizgawka i huśtawka z konara.

(Na trawniku skrzydlokwiat na spacerku, pod płotem malutkie maliny i borówka).

Lubię ogród, bo jest taki łatwy. Wystarczy zasadzić, podlewać, oglądać, trochę karmić i rośnie, a wszystkie błędy są wybaczone.

Nawet pas nieużytków, pełen budowlanych śmieci, potłuczonego szkła, kabli i gruzu, może zakwitnąć:

Wydeptane półkole po lewej to dojście do huśtawki, dzieciaki mi całkiem rozwaliły prowizoryczną ceglaną granicę grządki, ale nie gonię, bo dzieci mają swoje prawa. Po prawej powojnik, którego zmasakrowaliśmy w zeszłym roku. Bałam się, że nie przeżyje, a on odbił i odrósł jak zwariowany, nie mial w tym roku jeszcze zbyt wielu kwiatów, ale spodziewam się w przyszłym.

Mam w planie jakąś większą przebudowę ogrodu, chcę trochę zmienić jego architekturę (hehe), ale mam też w planie remont łazienki i kuchni, adaptację strychu, dobudowę ganku, wymianę instalacji elektrycznej i kupno samochodu, oraz parę innych mniejszych spraw, więc wychodzi na to, że będzie się raczej zmieniał i rozrastał – jak na ogród przystało – organicznie.

2 myśli na temat “W ogrodzie szaleństwo

  1. Dobry klimat dla wegetacji….u nas teraz było tak dobrze, że wszystkie trawy poszły jak oszalałe. Ale lada dzień zacznie być sucho. Perz ma się tak dobrze jak nigdy. Mieć taki ogródek przed domem na codzień – super sprawa.

    Polubienie

  2. Musiałam wyguglać co to perz;D po angielsku to chyba crabgrass i jest także u nas, ale najbardziej przeszkadzają mi jaskry na trawniku przed domem. Ale to nieekologiczne uprawiać monokulturę trawy, więc chyba będę musiała je polubić. Sąsiad radzi mi jakieś chemikalia, no ale przecież nie będę wylewać roundupu na trawnik!

    Polubienie

Dodaj komentarz