A dzisiaj, właśnie dzisiaj

mój syn skończył 22 lata.

Zrobiłyśmy mu z Mo tort w kolorach jednorożca, z tej okazji. Mo sama dekorowała.

Po 22 latach nauczyłam się wreszcie piec biszkopt i robić taki tort, który mojemu synowi smakuje (kluczem jest dżem malinowy i sok z cytryny, który przełamuje słodycz bitej śmietany). Właśnie wtedy, kiedy już mi nie wolno ani kawałeczka (nie złamałam się tym razem).

Mieliśmy małe przyjęcie, pięcioro dorosłych i dwoje dzieci, z czego troje dorosłych już zaszczepionych (jedną dawką, ale się liczy;).

Syn przyszedł na swoje własne przyjęcie ze swoją dziewczyną, zjedliśmy tort (tylko wybrańcy ), pan przywiózł zamówioną japońszczyznę (kocham! i mogę jeść, bo to ryż i ryba) i po trzech godzinach syn i dziewczyna odjechali taksówką na kolejna imprezę z przyjaciółmi. A my z M cieszymy się wolnym wieczorem dla nas, chyba nam się należy po dwudziestu dwóch latach:)