Martwię się. Z mamą nie najlepiej. A tu wprowadzają karę 2 tys euro za loty za granicę, które nie są bezwlgędnie konieczne. Niestety, ich interpretacja bezwględnej konieczności jest inna, niż moja. Miałam nadzieję, że zdążę się z nią zobaczyć. Nie wiem, co robić. Myślę, żeby polecieć i potem tłumaczyć się w sądzie. Może nie będą tacy barbarzyńscy? Dwa tysiące za zobaczenie mamy prawdopodobie po raz ostatni w życiu. Jeśli wszystko będzie dobrze, bo polecieć i tak mogę dopiero w kwietniu.

Na froncie pracowym leciutko łatwiej, odkąd Mo chodzi do świetlicy. Nadal jesteśmy zapracowani, ale te cztery godziny rano dały mi chwilę oddechu.

Jeszcze tylko siedem tygodni i będzie trochę lepiej. Dziewięć i koniec zajęć. Odliczam dni. Jak co roku, ale dziesięć razy bardziej. Weekendy są najgorsze, bo muszę przygotować trzy zestawy zajęć, w tym jedne zupełnie od nowa. Stres i panika zatykają mi płuca i zamykają umysł.

Poza tym jak wszędzie: zimno.

Cały świat czeka na wiosnę.