całego kraju. Tak jak przewidywałam.
Na szczęście (dla mnie) moje modlitwy zostały wysłuchane i szkoły nie są zamykane, ciekawe jak długo zanim związki zawodowe nauczycieli zaczną naciskać na rząd. W sumie się z nimi zgadzam – dzieciaki i nauczyciele powinni być co trzy dni testowani szybkimi testami, a nie tak puszczeni na żywioł.
Zamknięte jest wszystko, oprócz ‚essential services’, czyli siłownie, kina, sklepy ogrodnicze (to mój największy ból!), sklepy meblarskie itd itp. Restauracje tylko na wynos. Można przemieszczać się tylko w obrębie 5 km od swojego domu.
Ale SZKOŁY SĄ OTWARTE.
Niektórzy zwolennicy ‚otwierania gospodarki’ wysuwają argument, że przez koronawirusowe obostrzenia będzie umierało dużo ludzi nie zdiagnozowanych – ale przecież bez tych obostrzeń będą umierać zdiagnozowani, bo wiemy, że śmietelność przy chorobach współistniejących jest wysoka. Nie rozumiem więc logiki wywodu – nie zamykajmy, diagnozujmy, ale jak już zdiagnozujemy, to mogą umierać, bo nie umierają na tego wirusa, tylko na raka/choroby serca/niewydolność oddechową. Coś tu się nie zgadza.
Rząd irlandzki słusznie jest krytykowany za niewydolny system śledzenia kontaktów, brak szybkich testów, reaktywne, a nie proaktywne działania. Ale służba zdrowia na razie w miarę działa, nie ma kolejek karetek przed szpitalami jak w Polsce, nikt nie umiera w karetce, w ogóle mało jest ofiar śmiertelnych. Mimo, że mam wiele wątpliwości wobec polityki rządu, cieszę się, że mamy takie same priorytety.
Acha, mamy wyniki prześwietlenia Mi – WSZYSTKO W NORMIE, i to jest super wiadomość. Teraz pewno będą go diagnozować w kierunku alergia/astma, czekamy jeszcze z wynikami krwi na konsultację.
Jak lockdown, to kolejny coronasweterek, tym razem żółty, bawełniany. Odkryłam, że mogę robić na drutach w trakcie wykładów, bo studenci widzą tylko moje popiersie;D
Paradoksalnie, pomimo ogólnej katastrofy, po raz pierwszy w swoim życiu czuję się naprawdę bezpiecznie. Od kiedy urodził się Adek mieliśmy cały czas pod górkę, pod wiatr i to jeszcze na ruchomych piaskach, a teraz po raz chyba pierwszy od dwudziestu lat ten potworny strach ‚gdzie będziemy mieszkać i co będziemy jeść’ odpuścił. Jak dużo daje dom! Praca wydaje się również jak skrojona na pandemię- bez problemu mogę ją wykonywać zdalnie, a i studia Mi pasują jak ulał do niepewnych czasów. Mamy tym razem szczęście. Ale staram się pamiętać, że inni nie, bo taka natura ludzka, że waży rzeczywistość podług siebie.