Nie piszę, bo próbuję choć trochę się uspokoić, ułagodzić, przemyśleć, nabrać dystansu, ale się nie da, jak historia dzieje się na naszych oczach, jak wieje wiatr historii, jak szaleje tornado losu i nie wiadomo kogo zmiecie, a kto się ostanie. A najbardziej się tego boję, że się w ogóle nie boję, a powinnam się bać, bo jak idzie rewolucja to trzeba się bać. I to jest najstraszniejsze.
Brawo dziewczyny, brawo młodzież, cieszę się, jestem z nimi na tych ulicach, choć przeważnie tylko duchem, bo przecież w innym kraju, bo przecież mamy lockdown, a ja swoje obowiązki i pracę. Młodzież się wkurwiła, i jak to młodzież – gorące głowy – pojechała po całości, ale bez takiego zarzewia, bez takiego zacietrzewienia, wkurwienia, bez tego ‚wypierdalać’, które mi też ciężko było krzyczeć na demonstracji, żadna zmiana nie jest możliwa. Jestem z nich dumna – 20 lat religii katolickiej w szkołach i wciskania kitu na nic się zdało, pokolenie JP2 schowało się nareszcie do lamusa.
Martwi mnie oczywiście czas w jakim to wszystko się dzieje, jak w jakimś złym śnie – wszystko jednocześnie, wszystko na raz, 20 000 zakażonych (czy raczej wykrytych testami) i bunty na ulicach, to się nie może skończyć dobrze i naprawdę wygląda, jakby ktoś to zaplanował, tylko nie spodziewał się aż takiego odzewu.
Napięcie jest prawie dotykalne, jak wyładowanie elektrostatyczne, kiedy się szura wełnianymi skarpetami po plastikowych panelach podłogowych, jak ta błyskawica na plakatach i twarzach prostestujacych. Wyrok Trybunału nieKonstytucyjnego będzie albo gwoździem do trumny dla obecnego rządu, albo ostatnią deską ratunku w kraju pogrążonym w rosnącym chaosie pandemii, z coraz większą liczbą przypadków śmiertelnych i zupełnie zakorkowaną służbą zdrowia. Bo władza będzie mogła zwalić na protesty. Myślę, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona, jest to właśnie ta chwila w historii, ten moment, kiedy ma się wrażenie, że rzeczywistość dopiero się staje, kiedy następuje kreacja świata na naszych oczach.
Dla rozrywki czytam sobie TVP info i NAPRAWDĘ jest to rzeczywistość kompletnie alternatywna, odklejona po całości, rzeczywistość z paździerza i dykty, podparta styropianem. To mnie uspokaja, bo nabieram pewności, że ten świat już się skończył – jeśli nie teraz, to za chwilę, za 5 minut, za parę lat. Ale na zawsze. W dodatku odkryłam, że można komentować i bardzo mnie to śmieszy, że na oficjalnej stronie TVP jest pięć komentarzy na krzyż a większość bez ogódek jedzie po partii rządzącej ;D Mimo, że trzeba się zalogować kontem z fb. I taki mały troll się we mnie obudził, trolik, naprawdę malutki i w miarę grzeczny, odkopałam swoje alter ego na fb (mam taką sekretną personę, którą kiedyś używaliśmy do prowadzenia strony kina społecznego, ma bardzo adekwatny pseudonim) i też dokładam swoje trzy grosze, bez wulgaryzmów i napieprzania, tylko rzucam drobniaki komentarzy partii na tacę, taki perlisty, szyderczy śmieszek, może nie aż takich lotów jak dziadki z Muppet Show, ale radochę mam.
TWÓJ KOT GŁOSOWAŁBY NA HOŁOWNIĘ – JA NA LEWICĘ.



