Reflekcja po

Jedni wierzą w znaki zodiaku i czytanie z dłoni, inni w fusy, karty, tarota, jeszcze inni w świat sprawiedliwy, w którym każdy dostaje to, na co sobie zasłużył, są tacy, co wierzą w to, że gender to ideologia i w to, że jesteś kowalem własnego losu, jak i owacy, którzy wierzą w krasnoludki, elfy, wróżki i życie po śmierci, a także ci, co są przekonani, że szkoła z internatem jest najlepszą opcją edukacji dla dziecka, a pełnia księżyca wpływa na ludzkie zachowanie, jeszcze inni daliby sobie rękę uciąć, że duchy i zjawy istnieją, ale najbardziej nierozumni wydają się ci, którzy wierzą, że

Wracamy do pracy

choć ciężko powiedzieć, żebyśmy z niej wyszli. Praca z domu – oprócz wielu różnych zalet – ma też tę wadę, że zamiast bycia cały czas w domu, jest się cały czas w pracy i wszystko się z pracą kojarzy. Dlatego tak bardzo się cieszyłam na wyjazd do koleżanki blogowej K (który spełnił pokładane w nim nadzieje z naddatkiem).

Nasza szkoła wycofała się z pomysłu ‚wszystko online’, pewno zaważyły względy finansowe – studenci nie za bardzo chcą płacić grube pieniądze za lekcje przez Internet. Nie jest to tylko problem naszej szkoły – tutaj fajny artykuł, jak to zupełna komercjalizacja edukacji w USA spowodowała, że Uniwerki muszą się otwierać, nawet, gdy jest to niekonieczne z punktu widzenia edukacji i niebezpieczne z punktu widzenia zdrowia publicznego. Ale mi jest wszystko jedno, a nawet wolę nauczanie w klasie, bo online bywa uciążliwe, wymaga naprawdę dużo więcej przygotowania i trudniej nawiązać kontakt ze studentem, a – jak już zostało zauważone chyba nawet w starożytności – człowiek uczy się najszybciej za pomocą osobistej relacji z mentorem (nauczycielem, wykładowcą, mistrzem, choć aż tak sobie nie pochlebiam;).

Uczenie w czasach pandemii jest bardziej skomplikowane niż zwykle, bo na przykład wyobraźcie sobie wykłady hybrydowe – trzeba tak dobrać tempo wykładu i typy aktywności, żeby zarówno studenci w klasie, jak i ci online mogli brać w tym udział. Typowa akademicka swobodna dyskusja odpada, zajęcia mogą być przerywane różnymi ankietami (Czy zgadzasz sie z zaprezentowaną teorią? wybierz tak lub nie;) i testami z pytaniami zamkniętymi. A jak wiadomo ‚medium is the message’, co oznacza, że studenci zamiast rozwijać myślenie i argumentowanie, będą rozwijać umiejętność wybrania prawidłowej odpowiedzi. Bez zaglądania na koniec książki. Czyli dokładnie coś przeciwnego, co byśmy chcieli kształtować w edukacji akademickiej.

Na razie wszyscy nauczyciele muszą odbyć dziesięć godzin treningu ‚Uczenie w czasie pandemii’ i zdać test na koniec, hehe. Ale przecież najważniejsze, że wracamy do pracy: szczęśliwie przeszliśmy Kontrolę Programu i dostaliśmy pozwolenie na Kontynuowanie Nauczania na Kierunku Nauki Społeczne, co oznacza, że mamy gdzie pracować przez następne 5 lat. I to jest dobra wiadomość. Rok zapowiada się bardzo pracowicie, interesująco i oczywiście stresująco – M będzie prowadził zajęcia w naszej szkole i ćwiczenia z polityki społecznej dla licencjantów na swoim Uniwerku, a przy tym będzie również kończył swoje studia (ale dzięki pandemii napisał już połowę pracy magisterskiej, nie ma to jak siedzieć w domu na lockdownie!). Ja mam pieć nowych przedmiotów, ale z mojej dziedziny, więc luzik (gdyby nie to nauczanie hybrydowe – tu zaczynają się czarne myśli). Mo zaczyna szkołę podstawową, a Ad szuka pracy. A poza tym wszyscy zdrowi.