Opalenizna na nogach

przypomina mi nasze wakacje na słonecznym południu Irlandii. Mieszkaliśmy u jednej z najfajniejszych kobiet, jakie znam, naszej koleżanki blogowej, w domu pełnym życia – dzieci, zwierzaków, roślin. Dzień składał się z rozmów, picia kawy i cydru, tudzież wypadów nad morze. Pogoda była iście południowa, a koleżanka z tych, z którymi rozmowa zawsze sie klei. Piękne krajobrazy, sekretne plaże, morza szum i nocne Polaków rozmowy. A przy tym nie takie długie, bym rano budziłam się niewyspana. Czego chcieć więcej.