troche sie jednak ciesze z wyniku wyborow. Moj kandydat wygral, i tak bym nie mogla na niego glosowac, bo nie z mojego okregu, ale jestem bardzo bardzo rada, ze dostal 140 tys glosow. (Kto zgadnie kto to taki?;)
Jesien przyszla, jest coraz zimniej, ale na szczescie tylko na dworze, bo ocieplenie dziala:D Testujemy tez lunosy, czyli wiatraki rekuperujace cieplo i bardzo bardzo BARDZO jestem z nich zadowolona. W domu jest po prostu cieplo. I swiezo.
Polskich znakow nie bedzie, bo pisze z pracy.
Rozne rzeczy mi sie placza po glowie, troche z pracy, troche z zycia, wszystko mi sie ostatnio zazebia i laczy. Na przyklad dzieci. Przerabiam ostatnio ze studentami temat dziecka w grupie rowiesniczej, ogladamy sobie filmiki, czytamy sobie ksiazki, a ja jeszcze dodatkowo obserwuje moje dziecko. W madrych ksiazkach pisza, ze dzieci nielubiane sa albo bardziej agresywne niz reszta, albo bardziej wycofane, niepewne. Czesto nie umiejace wczuc sie w sytuacje drugiej osoby i nie radzace sobie ze swoimi uczuciami. Takie nie zadbane na dziendobry, z nieogarnietymi emocjami, ze smutkiem i poczuciem jakiego braku. Z emocjonalna dziura, ktora uniemozliwia im dostrzenie innych. Takie dzieci albo zmuszaja inne, zeby zrobily to, co one chca (np oddaly im zabawke), albo wycofuja sie zupelnie, z poczuciem porazki i nie zaspokojonej potrzeby.
I nagle widze to wszystko bardzo bardzo wyraznie – momenty ze swojej przeszlosci, kiedy taka wlasnie bylam. Kiedy mialam wrazenie, ze swiat jest jakis wyjatkowo niedobry dla mnie, kiedy czulam, ze ludzie specjalnie cos mi robia nie tak, bo chyba mnie nie lubia albo uwazaja mnie za kogos niewaznego. Odbieralam ludzi, ze sa jakos specjalnie niemili, niedobrzy, upierdliwi. Dla mnie. Albo poddawalam sie, albo walczylam o swoje w jakis taki agresywny sposob, kiedy juz niemoglam tego wytrzymac. I jakos tak, powoli, dosc niepostrzezenie, choc wcale nie przy okazji, bo po szesciu latach terapii (:D – coming out!) zauwazylam, ze mi sie to zmienilo. Jakby perspektywa mi sie przesunela, trudno to w sumie wytlumaczyc, ale NIE ODBIERAM WSZYSTKIEGO TAK OSOBISCIE. Jakbym sie wreszcie nauczyla tej mitycznej ‚perspektywy drugiego czlowieka’, ktora tak ciezko dziecku zrozumiec. Nie bola mnie rozne drobne upierdliwosci, nie dotykaja mnie rozne male szczegoly, ktore wczesniej swiadczylyby, ze ktos mnie szczegolnie nie lubi. Biore poprawke na innych ludzi. Na to, ze moga byc zestresowani, zmartwieni, smutni, moga miec swoje wlasnie powody dla ktorych wydaja sie nieprzyjemni. Nie dzwonia do mnie nie dlatego, ze mnie olewaja, ale dlatego, ze dziecko im zachorowalo, martwia sie o mame, albo sa po prostu zapracowani. Wygladaja na zlych, bo sa bardzo zestresowani. I tak dalej. Przestalo mi to tak bardzo przeszkadzac. Lubie kontakty z ludzmi, z ktorymi wczesniej bylo mi dosc trudno i raczej nie po drodze. Zauwazam, ze czesto oni sami nie sa ze soba szczesliwi i najczesciej robia mi problemy, kiedy sami nie daja rady *. Przewaznie. Studenci mnie nie mecza, rozumiem, ze martwia sie esejami. Albo sa rozczarowani ocena. Sama czasem bywalam bardzo rozczarowana. Rozumiem, ze ludzie nie lubia sie czuc wykluczeni, pominieci, niewazni. Kazdy ma takie same potrzeby. Dlatego nie pozwole Morince rozdac zaproszen na urodziny w przedszkolu tylko niektorym dzieciom – chociaz uwazam, ze oczywiscie mam prawo zaprosic tylko te, ktore lubi. Trzeba bedzie to zrobic inaczej, po przedszkolu, jakos delikatniej.
Ale najwazniejsze jest ogarniecie swoich emocji,. Psychologowie mowia o ‚przepracowaniu’, ale nie lubie tego slowa. Jak dla mnie chodzi o zobaczenie ich i zrozumienie, ze nie sa one niezmienne, ze przychodza i odchodza, a co najwazniejsze, nie zawsze prawidlowo okreslaja rzeczywistosc. Sa bardzo czesto jak zepsuty kompas, ktoremu wierzymy, bo nie mamy innego. Ze jak sie czujemy pokrzywdzeni, to wcale nie znaczy, ze ktos nas skrzywdzil, ze jak sie czujemy pominieci, to nie znaczy, ze ktos nas celowo pominal. I ze te uczucia wcale nie sa takie najgorsze – sa tylko uczuciami. Mamy prawo sie tak czuc, ale nie koniecznie to oznacza, ze jest to prawda absolutna.
Chcialabym tego wszystkiego nauczyc Mo, bo z Adkiem juz niestety za pozno. Zaluje, ze dopiero teraz to zrozumialam, ale – lepiej pozno, niz wcale, prawda?
*no, chyba, ze ktos jest zwyklym psychopata;)