i pogoda się zmieniła z prawie-lata na prawie-zimę.
Ale magnolia już zaczyna kwitnąć, chyba nie ma już powrotu do zimy.
Ręce mnie świerzbią, żeby nasadzić kwiaciorów i roślinek. Paproci pod zacienionym murem. Host (nie znam nazwy polskiej – słownik podpowiada mi ‚ślubojawkę’- ??? albo funkię). Mam parę takich ciemnych zakątków, chcę wstawić donice z paprociami.
Ogód mam całkiem zaniedbany. Jeszcze bałagan po zimie, którego nie miałam czasu sprzątnąć. Ale już snuję plany o meblach ogrodowych, zrobieniu wreszcie grządek na warzywka, wysypaniu kamyczkami ścieżek i zakątków. O odnowie trawnika.
Przygotowałam sobie tylko zakątek na kawkę (jak tu się wstawia te cholerne zdjęcia?), na razie wśród kamyczków przywiezionych z morza i dwóch bluszczy. Zamierzam dostawić tam jeszcze miniaturowy bez, bo kocham bzy a to jest jedyne zaciszne słoneczne miejsce. Tuż pod moim oknem w dużym pokoju.