Szaleństwo

A wczoraj wyszłam z pracy i zakręciło mi się w głowie, od wiosny i od słońca. Spacerkiem do przystanku przy Liffey, mijani ludzie mruzyli oczy i wygladali tak lekko, kiedy szli w to swiatlo zalewajace ulice. Ja wolno dreptalam do autobusu, ale nie mogłam się oprzeć, żeby nie skręcić choć na chwilę na mostek.

Jedna strona
I druga strona

W domu byłam godzinę później, wzięłam samochód i odebrałam Mo, potem wieczorem jeszcze dwa zajęcia online. Skończyłam, co oznacza, że pierwszy tydzień za mną, właściwie bezboleśnie, choć te trzy godziny z jedną grupą z dwóch przedmiotów są jednak intensywne.

Dziś miałam czytać od rana, ale wzięło mnie na mycie lodówki, i parapetów, i podlewanie kwiatkow, od tak dawna nie byłam w stanie nic zrobić w domu, że mam wrażenie, że wszystko zmarniało, zakurzyło się i przybrudzilo. Załatwiłam tylko parę najpilniejszych spraw, telefonow i maili i rzucilam sie szorowac i prac, ale musze pamiętać, żeby uważać i robić przerwy, bo nuszka.