Pojechaliśmy świętować urodziny Mi. Całą rodziną.
Pogoda nas rozpieszczała.

Udało mi się dokuśtykać do samego morza, choć nie było lekko.

Zapatrzylam się na jednego pana, co się kąpał, pogoda idealna 8° woda i 8° powietrze, ech no tylko niech zrzucę ten gips!

Potem zostałam zawieziona do restauracji, gdzie rozpieszczała nas kuchnia japońska. I syn, który za nas zapłacił. Notuję ku pamięci, że moje dziecko jest dorosłe.
I z powrotem nad morze, gdzie w międzyczasie pokazał się ogromny księżyc.

