Nuda, dłużyzna, nic się nie dzieje

Kończę zanurzać się w facebookowych inbach, mają one jakąś taką uzależniającą charakterystykę, nic tak nie dostarcza dopaminy jak porządna inba. I nic tak nie angażuje zupełnie niepotrzenie.

Z książek na razie króluje literatura fachowa, kończę Betty Joseph Psychiczna rówowaga, zmiana psychiczna. Bardzo bardzo, zwłaszcza teraz. Jej umiejętność zauważenia najdrobniejszego szczegółu i przesunięć w stanach psychicznych pacjenta/klienta jest niesamowita, świetnie opisuje jak jakakolwiek zmiana psychiczna jest równocześnie zaburzeniem równowagi, która komuś przez tyle lat służyła, więc każda powoduje chwilowy – dłuższy lub krótszy – okres destabilizacji, po którym zaczyna się funkcjonować lepiej, albo – nie mogąc znieść bólu psychicznego – wraca się do starych schematów.

Zaczęłam Judith Herman Trauma. Od przemocy domowej do terroru politycznego. Bardzo mi się podoba po pierwsze, umiejscowienie traumy w kontekście polityczno-historycznym – to nigdy nie jest izolowane indywidualne doświadczenie, a po drugie to, że daje dość praktyczne  wskazówki pracy z traumą. Herman to legenda, coś czuję, że może bardzo mi się przydać, to jest dobra, solidna literatura przedmiotu. Nie jak ostatnie występy Gabora Mate, który coraz bardziej pozuje na charyzmatycznego guru.

I taki cytat:

Until the late 1870s feminist organizations did not even have the right to hold public meetings or publish their literature. At the first International Congress for the Rights of Women, held in Paris in 1878, advocates of the right to vote were not permitted to speak, because they were considered too revolutionary – czyli zwolenniczki prawa glosu wyborczego dla kobiet uznawane byly za zbyt rewolucyjne🫤

Z literatury pięknej dalej sobie spaceruje przez The Country Girls O’Brien. Zupełna klasyka literatury Irlandzkiej, dobra, ale długa. Z chęci skończenia choć JEDNEJ książki zaczęłam Foster Keegan, 50 a nie 500 stron i człowiek ma jakieś poczucie sprawczości. Bo cały czas też brnę przez Alchemised, jestem dokładnie w połowie, czyli na stronie pięćsetnej;D Im jestem starsza tym bardziej wybredna się robię, żeby spędzić długie godziny wgryzając się co autor miał na myśli muszę mieć poczucie, że te myśli są interesujące, albo co najmniej oryginalne. Tutaj dużo oryginalności w treści, niestety mało w formie, więc przedzieram się z trudem. Ale prezent od syna – ‚myślałem, że będzie ci się podobać’,

Widzieliśmy The Whale, rzeczywiście warto.

Oglądam Yellowstone, po trzech pierszych odcinkach Mi stanowczo oznajmił, że nie będzie oglądał amerykańskiej propagandy, ja za to wciągnęłam już dwa sezony. Bardzo dobrze się ogląda, wpisuje się to w moje ostatnie zainteresowania redneckami, poza tym serial jest świetny do robienia na drutach i już mam jedną trzecią swetra.

Wyszło słońce.

Zaraz idziemy do ogrodu, będę dręczyć Mi dokładnymi instrukcjami przycinania jabłonki. I róż.