Deszcz jak siwe łodygi szary szum

Taki dzień tydzień. Szary i nijaki.

W sam raz na rozliczenie podatków.

A zabierałam się do tego długo, bo z roku na rok robi się to bardziej skomplikowane. Setki odpisów, lekarstwa, usługi medyczne, studia, terapie, no cuda, a na wszystko rachunki, a ja lubię na oko i mniej więcej, Trolla by mnie wyklęła na amen. Ale staram się:) Jeszcze dojdzie rozliczenie za własną działalność, na razie olewam, bo ogłaszam uroczyście, że w zeszłym roku zarobiłam 45 euro, a wydałam 1330. Koszty działalności (na razie) kilkadziesiąt razy przewyższają przychody, ja to jednak umiem robić interesy. Pocieszające jest to, że w Irl nie trzeba zakładać działalności, zwłaszcza, jak się do tego pracuje na etacie, wystarczy tylko rozliczyć wszystko na odpowiednim formularzu i voila! Na podstawowym poziomie wydaje się dość proste, a do tego są tutaj urzędy, które jak zwykle są bardzo pomocne. Jeszcze w dodatku lubię matmę🙂 Problemem natomiast jest to, że gubię rachunki jak rękawiczki 😄

Pada pada pada pada,

leje,

przyszedł kolejny sztorm, zadziwia mnie jak ta wyspa może przyjąć taką ilość deszczu, Chandra zostawiła podtopienia i lokalne powodzie, teraz znowu stan alarmowy.

A poza tym środa czwartek, wilgotne szare dni rozpływają się w niebyt jeden za drugim.

Spisałam wtorkową sesję.

Klient wrócił, deklaruje, że będzie chodził. Na razie chodzi w kratkę, zobaczymy, póki mam niesprawną nogę, nie szukam innych, wystarczy mi jeden. Niedługo pewno się coś ruszy, ale na razie, przez następne trzy-cztery tygodnie, wygodnie mi jak jest.

Jeżdżę coraz więcej. Odwożę i przywożę Mo, na muzykę, na gimanastykę, do szkoły. Już mi się dobrze jeździ, noga nie puchnie i nie boli, a ja się oduczyłam na niej podpierać. No i samochód daje wolność, mogę sobie pojechać do parku, albo podjechać do gabinetu, nie jestem zależna od taksówek.

Zdecydowanie za dużo czasu spędzam czytając o inbie psychologów i psychoterapeutów, to jest lepsza drama niż koreański serial. Regularna wojna podjazdowa, obie strony podpierają się ‚dobrem pacjenta’ i oskarżają się najpodlejsze pobudki, oczywiście finansowe.

Ustępująca prezeska Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, pani doktor psychologii wkleja taki oto wpis na fb.

Który aż się prosi o mema:

To już rzeczywiście pani Izabela, ta, której się czepiłam wcześniej, wydaje się bardziej zrównoważona;D

W snach chodzę po górach i ciągle się okazuje, że czegoś nie wzięłam, albo zapomniałam, albo nie mogę znaleźć, a droga daleka i niebezpieczna.

Całe noce spędzam na rozkminianiu jak sobie poradzić.