Słońce świeci mi w twarz, kiedy stoję przy oknie w kuchni. Na chwilę zamykam oczy. Żałuję, że nie zdążyłam posadzić tulipanów. Pierwszy raz, od kiedy tutaj mieszkamy. Wygląda też na to, że nie zdążę podciąć róży, ani jabłonki.
Dziś u Straker i spółka wpadł mi fragment idealnie pasujący do moich wczorajszych rozważań:
(Jak to się dzieje, że świat często podrzuca komentarz do naszych myśli?).
(…) pozostawiła mnie z poczuciem, jak bardzo spolaryzowana stała się światowa polityka oraz jak my na Zachodzie zaczęliśmy postrzegać „innych” jako Oś Zła, podczas gdy oni postrzegają nas jako tych złych. W tej przestrzeni świat zostaje w pewien sposób podzielony na wrogów i sojuszników, co prowadzi do usprawiedliwiania nienawiści i okrucieństwa. A jednak, podobnie jak w procesach psychicznych zachodzących na poziomie jednostki, u podłoża ataków na innych na poziomie społecznym często leżą strach i poczucie winy. (…) Takie konstruowanie świata jako niebezpiecznego ma wiele konsekwencji zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa.
Poczucie zagrożenia wywołuje w nas strach, uruchamiając ewolucyjny instynkt przetrwania, który sprawia, że zaczynamy postrzegać innych jako „całkowicie złych”, a siebie jako „całkowicie dobrych”, tracąc zdolność dostrzegania odcieni szarości. Dzieje się tak dlatego, że gdy czujemy, iż stawką jest samo nasze przetrwanie, nie możemy pozwolić sobie na niuanse: wszystkie nasze zasoby muszą zostać zmobilizowane w sposób jednoznaczny. W takiej sytuacji wahanie wynikające z ambiwalencji lub niejednoznaczności może zagrażać życiu.
Ten mechanizm rozszczepienia na „całkowicie dobrych” (my) i „całkowicie złych” (oni) stanowi silną formę obrony, z której wszyscy korzystamy w sytuacjach stresu. Na poziomie grupowym jest to mechanizm leżący u podstaw uprzedzeń i osiąga on największą siłę wtedy, gdy toczy się wojna lub gdy czujemy się zagrożeni przez inne społeczeństwa bądź grupy. Gdy społeczeństwa odczuwają zagrożenie, na wszystkich obywateli wywierana jest silna presja, by podporządkować się obowiązującej linii (Straker & Winship, 2019, pp. 86-87).
Ale już literatura fachowa trochę mnie zmęczyła, więc przerzuciłam się na Hillibilly Elegy (Elegia dla Bidoków), ale to jest dobre! Vance dobrze bardzo pisze, niestety. Czy książka pozwala go zrozumieć? Jeszcze nie wiem, ale się wciągnęłam.
Teraz zapragnęłam pojechać do USA, a szczególnie w Appalachy i w ogóle powłóczyć się po biednych bezdrożach. Montana, Kentucky, Ohio, Idaho od Gilberta Grape i inne dziwne stany w stanach. Ale oni mają przestrzeń! (Pewno nie jest to zbyt bezpieczne).
Straker, G., & Winship, G. (2019). The talking cure. Palgrave Macmillan
Ponieważ czytasz o Appalachach, to przypomniała mi się książka (która dostała Pulitzera) o tym regionie „Demon Copperhead” Barbary Kingsolver. Jeszcze nie czytałam, a co jakiś czas mi się przypomina, że chciałabym (w przeciwieństwie do VD, którego nie zamierzam dotykać)
A ja dla odmiany jestem w Twoich okolicach, bo czytam o młodych kobietach w Belfaście – Thirst Trap by Grainne O’Hare….
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Polecam Demona bardzo!
PolubieniePolubienie
Ksiazki nie znam, ale ja malo irlandzkiej czytalam. (Kiedy ja to wszystko przeczytam???🫣 syn mnie zalatwil tysiacem stron ‚fantasy gore’😄
VD bardzo ciekawy, jestem zaskoczona jak bardzo. Ale tez troche wyjasnia jego zachowanie – to jest gosciu, ktory byl wierzy w prawo piesci, bardzo ladnie o tym pisze, o obronie honoru itd, tez jasny jest, ze wychowywal sie w domu pelnym przemocy i w sumie wierzy w przemoc, jesli ‚jest sie po wlasciwej stronie’.
PolubieniePolubienie
Bill Bryson fajnie opisał swoją wędrówkę po Appalachach w „Pikniku z niedżwiedziami”, polecam do poczytania. Tulipany ze starych nasadzeń nie zakwitną? Ja nie wykopuję cebulek i nawet jak nie dosadzę nowych, to zawsze coś tam z ziemi wyjdzie. A różę przycinasz wczesną wiosną, nawet po rozpoczęciu wegetacji, masz szansę zdążyć albo nakłonić Mi (pochlebstwo, że nikt tak nie potrafi machać sekatorem, na mojego K. nie działa, ale może u Ciebie się sprawdzi 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
No wlasnie ja sadze glownie w donicach – blad!
dzieki, wpisuje na liste miesiaca Amerykanskiego!
PolubieniePolubienie
Nigdzie w Polce nie widziałam takiej biedy ogromnej, jak w USA a to była tylko Indiana. W Appalachach mogę sobie tylko wyobrazić. W niektórych miasteczkach muszą jeździć 2 godziny po świeże warzywa, to większość nie jeździ. Ohio bardzo cywilizowane. Indiana inny świat. Wykonywałaś tulipany? Jak nie, to tak jak mp pisze może coś Ci wzejdzie. Daj się zaskoczyć ogrodowi. Róże przycinam c9 kilka lat i jakoś kwitną i nie dziczeją.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Tak wlasnie slyszalam. Ale przyrode mają przepiekna.
ostatni survey Gallupa mowi, ze 20% Amerykanow chcialoby stamtad wyemigrowac, 40% mlodych kobiet😶
https://news.gallup.com/poll/652748/desire-migrate-remains-record-high.aspx
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myślałam dzisiaj o twoich tulipanach!!! Ja to mam o czym myśleć! 🙂 zastanawialam się nawet dlaczego i wymyśliłam, że to przez reklamy sklepów z nasionami i sadzonkami, które nakłaniają mnie już do zakupów! Jeszcze się dzielnie opieram, ale coś mi się zdaje, że znowu ulegnę…
PolubieniePolubienie
Ulegaj Salmiaki, czekam na zdjecia!
PolubieniePolubienie
Demona sobie zapisałam…
no proszę do usa owszem ale kino to be i fe 😅😜i foch w takim razie.
PolubieniePolubienie
No nie, najpierw mnie namowila a teraz foch 😆pisałam, że wdrażam miesiąc amerykancki??? O. I serial też oglądam na Netfliksie – She’s gotta have it Spike Lee.
PolubieniePolubienie
foch że ciebie namawiać musiałam 😂😂😂
a filmu kurna nie znam….chyba
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ona się doigra (ang. She’s Gotta Have It) na Netflixie, polecam! Uwaga, dużo sexu;) Serial luźny i w sam raz na relaxik, bardzo anty Trump (ciekawa jestem czy dlatego nie został przedlużony) Ach jak Spike Lee potrafi pokazywać swoj ukochany Brooklyn!
Przypomniał mi się inny film o Brooklynie, który swego czasu ukochałam- Brooklyn Boogie (tytul zmieniono z Blue in the Face) – z Jarmushem, Harveyem Keitel, Lou Reedem – boze co za obsada! Pewno widzialas, ja widzialam 30 lat temu i do dzis pamietam.
PolubieniePolubienie
No mnie się właśnie taka Ameryka marzy od lat plus wszystkie parki narodowe.
Ja właśnie przed chwilą z ML przy kawie rozmawiałam o… ogrodzie, bo niestety z prac będę wyłączona w tym sezonie. A ze swojej sałaty ciężko zrezygnować 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Parki Narodowe w USA to jest obłęd.
A ja wczoraj w nocy zaczęłam kobinować, czy by sobie jedank nie pożyczyc tego knee scooter na tydzień i trochę prace ogrodowe ogarnąć. Nie wiem, czy to ma sens.
A tulipany w doniczce sobie kupię!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Mnie już się Ameryki odechciało. Marzylam o tym od dziecka, jak gąbka chłonęłam opowieści babci, kochałam paczki od ciotki, zdjęcia, grające kartki świąteczne i wszelkie dobra, jakie dostawałyśmy. A teraz to może bym chciała obejrzeć te piękne Parki Narodowe, naturę, wodospady, jechać do Nowego Yorku i obejrzeć sztukę na Brodwayu. Mieszkać tam już nie.
PolubieniePolubienie
Nie no mieszkac NIGDY W ZYCIU, Amerykanie sami coraz czesciej chca emigrowac, taki sobie zgotowali los, ludzie ludziom, jak to mowia.
PolubieniePolubienie