Drżenie

Poodpowiadam na komenty wkrótce, tutaj wszystkim dziękuję bardzo bardzo:)

Jakoś tak niedoczas mi się zrobił, razem ze stresem i różnymi dziwnymi stanami, wiem, przejdą, przejdą i przeminą, ale zanim przejdą to przemielą. Nie wiem czemu jakoś znowu mam dużo pracy, i niepokoju, nie wiadomo o co, dziś mi pół dnia zajęła notka bio na stronę plus zdjęcie, o matko jak ja nienawidzę autoprezencji, wróć, oczywiście kocham autoprezencję, ale napełnia mnie zawsze niepokojem i dygotem.

Mi robił mi zdjęcie portretowe, oczywiście nie jedno, a trzydzieści, niby ładne, ale na żadnym nie PATRZĘ SIĘ DO KAMERY, wygląda to dziwnie i nie wzbudza zaufania. Poza tym jestem stara i brzydka, taka refleksja na dzisiaj. Siostra mówi ‚a dlaczego nie pójdziesz do fotografa?’ no właśnie – dlaczego? Bo najpiękniejsze zdjęcia robi mi mąż, najkrótsza odpowiedź, a u fotografa wyglądam jak ślimak, jakbym się w sobie schowała.

Mielę w głowie różne rzeczy, mniejsze i większe, taki czas. A w czw Mi wyjeżdża do Porto na szkolenia teatralne, nie dość, że mu zazdroszczę (choć nie tak bardzo, w sumie się cieszę), to jeszcze zostaję sama z odwożeniem, przywożeniem i zapewnieniem opieki przez pięć dni, cały zwykły plan dnia staje na głowie. W piątek dodatkowo dzieci nie mają zajęć, bo w szkole szkolenie. Oczywiście, że sobie poradzę, ale będę goniła własny ogon, ech, tym bardziej, że jakoś nagle mi wszystko wchodzi na pełnej równocześnie. Miałam w niedzielę odpocząć, a wieczór kończy się drżeniem, no i po co to komu ja się pytam.

Ale wczoraj ponownie odkryłam potęgę snów i symboli, tego tajemniczego świata gdzie bytujemy regularnie i w którym co noc warzy się tajemnicza mikstura w wielkich kadziach, z których potem delikatnie chochelką wlewamy eliksir na nie wiadomo-na-co do malutkich buteleczek, coby nam starczyło na cały dzień, bo jak zabraknie, to zrobimy się jednowymiarowi. Dobrej nocy.