Dziś zakładam ciepłe skarpety i piję ziołowe herbaty. Biorę tabletki, płacę rachunki. Robię wełnianą czapę na drutach.
Zabrałam się do roboty, tworzę dokumenty, zapełniam strony internetowe materiałami dla studentów, wypełniam rubryki. Odpowiadam na maile. Jestem miła dla ludzi. Pytam, jak mineło lato. (Czasem w życiu wystarczy być uprzejmym).
Kupiłam bilety do teatru, oczywiście za późno, ale mam. Nie do końca to, co chciałam, ale zobaczymy. Sztuka polska, sztuka irlandzka. Te wyjścia są trudne, bo chcemy iść razem, a wtedy co z Mo? bo syn ma prawo mieć inne plany. Ale mamy dwa bilety. Dobre i to. Zawodowo woła mnie nowa odsłona dramatu Edypa, ale to wymaga jeszcze negocjacji.
Trafiłam na tę panią i zaczęły kusić jej książki. Wpisuję na listę Koniecznie! Ktoś czytał?
Staram się jeździć na rowerze lub hulajnodze, dopóki się da.
Ale dziś się rozpadało, więc po Mo jadę autem. W drodze powrotnej moge czytać, takie korki:

Jesień ruszyła z kopyta. Kupiłam sobie nowy płaszczyk i jakoś tak łatwiej mi wejść w tę aurę wilgotną z podniesiona głową.