No to jadę

Katar trochę lepiej, albo gorzej dla kataru. Może mi nie urwie głowy przy kichaniu, dobrze, że koncert na świeżym powietrzu, to nie zaraże pół sali. Wzięłam też maseczkę, w razie czego, maseczki to wspaniały element pamięci po pandemii!

No to jadę,

tramwajem na wojnę, na Pola Marsowe, z drugosierpniowym potem na skroni, bo wbrew zapowiedziom – skwar.

Mi śle takie zdjęcia znad jeziora:

Łowią ryby

Zazdroszczę,  polezalabym sobie na pomoście i pogapila w chmury.

A tu przede mną Fisz, Emade, Igo, Brodka, Porter, Sistars, Cinamon Gum, Szroeder –  warto? Dam radę? 😆

Może sobie posłucham w drodze na spotifaju, bo nie chcę przyjść tak na koncert nieprzygotowana😂

(Żartuje, niektórych znam, ale nie słucham).

Wczoraj było Pink Freud, to akurat lubię!