Miesiąc: Lipiec 2025
Zabezpieczony: Lato
Codzienność
Przyjechały chłopaki, a więc zaczęło się lato. Biegają teraz na ulicy z innymi i oblewają się wodą, szwagierka mówi, że mamy fajną bandę na ulicy, bo podobno to obecnie coraz bardziej niespotykane. Też się cieszę, na razie drą ryja i czekam, aż wyleci jakiś sąsiad ich uciszać. No ale przecież lepiej, żeby darli ryja na ulicy, niż siedzieli na komórkach w swoim pokoju, prawda? Chłopaki mają 11 i 13 lat i są naprawdę jak młode źrebaki, bardzo ich lubię, są dobrze wychowane, ale energia ich rozpiera i gdyby nie to, że rano mają obóz sportowy, to by roznieśli dom bez najmniejszego wysiłu. Dopiero z nimi widzę, jaki ten nasz domek malutki, z dwójką dodatkowych dzieciorów robi się ciasny.
Mój dzień obecnie to wożenie dzieciorów, rano rozwożę wszystkich na zajęcia, chłopaków na obóz sportowy, gdzie dostają wycisk, na szczęście dla nas, już dziś ledwno chodzili takie mają zakwasy, a Mo na gimanstykę, potem mam trzy godzinki wolne, a potem odbieram Mo i jadę po chłopaków, obiad, i zaraz jest wieczór. Dziś w pomiędzy dokończyłam malowanie, dopiero trzecia warstwa zakryła porządnie ten granat. Teraz farba schnie. Będzie jeszcze zabawa ze zdzieraniem taśmy malarskiej, domalowywaniem niedoróbeka itd. Ale letni projekt prawie zakończony, a to jest jedyny letni projekt w tym roku, bo w sierpniu znowu jadę opiekować się mamą.
Czekamy na Godota
Teraz jest trochę taki vibe teatralny, bordowy plusz, zaciemnienie i tak dalej.
Buraczek nie jest łatwy, ale można go okiełznać, nawet z ciemnożółtymi oknami, jak pokazuje moja poduszka poniżej.

Kremowy, wszystkie odcienie zieleni, żółty i jasno niebieski, jako akcent. Do tego dużo drewna. Muszę zmienić dywan w dużym pokoju na taki z elementami czerwonego wina, żeby ‚spiąć’ przedpokój z dużym pokojem, już dawno miałam coś z dywanem zrobić, bo ma sto lat. I tak z malowania przedpokoju będą zmiany w całym domu oczywiście 😂
Okien malować nie będę, bo to duża operacja i nie mogę przemalować jednego okna na inny kolor, a resztę zostawić.
Nie lubię białych/jasnych scian w małych ciemnych pomieszczeniach, moim zdaniem nie zrobią z pokoju większego, ale pokazują, że jest mały, a ktoś chciałby większy, a to zawsze źle wychodzi😁 Choć może kiedyś zmienię zdanie, nie zarzekam się.
Moja filozofia na razie to podkreślać wady i zrobić z nich zalety😊
Ale ewidentnie wyszłam ze strefy komfortu😂
W dodatku cała w buraczkach
Nie wiem jak ja wymyśliłam ten cholerny buraczkowy, chyba mi coś na mózg padło, ja pitole, co to za kolor cholerny!

Namęczyłam się ogromnie, bo granat przebija oczywiscie, a kolor wyszedł jak tapicerki krzeseł ze skaju z lat 60-tych. Takich, jakie miała pani pedagog w seledynowym gabinecie i kiedy się wchodziło te krzesła z tym seledynem się gryzły, że patrzeć się nie dało, a co dopiero usiąść. To jeszcze pierwsza warstwa, będzie mniej plam, ale nie będzie łatwo 😂😂😂
Tak jakby zapomniałam, że mam żółte okna😁 Cytrynowe drzwi też nie dodają urody buraczkom.
W dodatku jutro przylatuje bratowa z dzieciakami, ja to się lubię urządzić.