Chciałam napisać post, ale zostawiłam kabel do kompa na dole i mam siły schodzić dwa piętra, pukać do rodziców i czekać, aż mi tato otworzy. A literując na telefonie to szlag moze człowieka trafić szybciej, niż wyrazi co mu w duszy gra 😅
Więc tylko parę zdjęć:


Dziś w Irl dzień taty, Mo mu zrobiła taki prezent:

A z rzeczy dobrych to zapach jaśminu i róż o zmierzchu, ciepło, leniwe rozmowy na leżaku z siostrą, wyjazd do mojego miejsca na ziemi w góry z najlepszą przyjaciółką tylko we dwie na całą dobę (po powrocie wysiadamy z pociągu wieczorem, przystajemy na peronie, bo musimy skończyć rozmowę, jak te dwie baby co wyszły z więzienia i jeszcze się nie nagadały😅) , spacer z mamunią (na wózku, pcham tę mamę kawał drogi przez wertepy w 30 stopniowym upale, pot się mi leje po tyłku, dochodzimy do brata, a brat: mamunia, zmęczyłaś się? 😂)