Karp nie przebacza win

No dobra, wystarczy tego mądrzenia, bo po co to komu. Trzeba zachować zdrowie psychiczne, zwłaszcza w takich czasach:)

I tak mi przyszło do głowy – a co jak przyjedzie do mnie jako terapeutki jakiś brałnista, wyznawca memcena czy inna krew z krwi korwina?:D Noż to trzeba temu człeku pomóc przeca, więc od dzisiaj, trzymajcie kciuki, będę starała się ZROZUMIEĆ i nie oceniać. A bozebron się naśmiewać!

(A mój mąż miał kiedyś sen, że ‚ja jestem Korwin, co nie pija win i nie przebacza win’ mówił Korwin w formie karpia na wilgilijnym stole)

Zrozumienie jest proste (ale trudne, jak wszystko co proste), bo wszystko wynika z bólu psychicznego i próby jego uniknięcia. Czuję się nikim – przecież jestem kimś, czuję się gorszy od tutejszych, ale przecież lepszy od innych.

Poza tym Obcy zawsze działają na wyobraźnię, bo mogą być zagrożeniem i czasem bywają zagrożeniem. A w obliczu pogłębiających się nierówności, zmian klimatycznych i miliardów ludzi żyjących na granicy ubóstwa w innych krajach, zaczynamy się bać, czy dla nas wystarczy i czy będziemy bezpieczni. A przecież dopiero się dochrapaliśmy, dopiero co postawiliśmy swoją nóżkę w tym pierwszym świecie mlekiem i miodem płynącym, i nagle co – mamy się dzielić???

No to się znowu powymądrzałam, no ale to mój blog ostatecznie:)

A na dworze leje.

NARESZCIE, bo spaleni słońcem Irlandczycy wieszczyli koniec świata.