pomiędzy spisywaniem obserwacji infanta i produkcją dokumentów na rewalidację. W sypialni, gdzie dziś pracuję, jest obecnie stopni

Włączone ogrzewanie nie podniesie temperatury powyżej 18 stopni, bo jak w sypialni jest 18, to w pokoju na dole 22, więc za gorąco. Muszę poważnie pomyśleć o ociepleniu strychu.
Karuzela mi przypomniała moje kąpiele w morzu w ciąży, w lutym czy listopadzie. Zimne kąpiele są bezpieczne dla ciężarnych, a moja córka ma na imię Móirín, co oznacza w wolnym tłumaczeniu z irlandzkiego Jasna-jak-morze:) Okazało się, że jest to bardzo tradycyjne irlandzkie imię, coś jak nasza Kazimiera i wszyscy moi irlandzcy znajomi, jak je słyszą, to się cieszą się i mówią ‚Ooo jakie piekne imię! moja prababcia miała tak na imię! Mo bardzo je lubi i pieczołowicie wyrysowuje tak zwane fada nad literkami o i i, czyli przedłużony akcent. (Pamiętam jak leciałam kiedyś do Polski i jakaś wścibska baba w samolocie usłyszawszy, jak wołam moją córkę obruszyła się na cały głos ‚a nie można było dać dziecku jakieś polskie imię?! Było to tak absurdalne, że aż się roześmiałam. Obca kobieta czuje się dotknięta tym, jak JA nazwałam SWOJE dziecko;) Za to na drugie ma Jutrzenka, pseudonim z AK mojej babci.
Pamiętam, że w ciąży robiłam ogólnie to, co chciałam i uważałam za stosowne, stwierdziłam, że będę się kierować jednynie własną oceną sytuacji (popartą literaturą fachową). Kąpałam się zatem w lodowatym morzu, jak też biegałam na pięc kilometrów i jeździłam na rowerze. Pamietam, jak kolega z pracy (imigrant z bardzo partiarchalnego kraju, może to istotne) bardzo się ofuknął, że jeżdżę na rowerze w ciąży, trochę mnie to wkurzyło, bo uważałam moje jeżdżenie za bardzo bezpieczne, byłam niesamowicie ostrożna i uważna i jeździłam wolno. Powiedziałam mu, że w Holandii wszyscy jeżdżą na rowerze cały czas.
Najbardziej niebezpieczną sytuację z rowerem miałam na przejsciu dla pieszych, kiedy to ja byłam pieszą i ruszyłam na ulicę na zielonym świetle, a jakiś rowerzysta wyskoczył na mnie tak, że mnie popchnął i prawie potrącił. Byłam w siódmym miesiącu ciąży i nie było widać brzucha, bo miałam płaszcz. Ciąża i wczesne macierzyństwo to czas trudny i trochę mistyczny, więc istnieje tysiące kulturowych zakazów i nakazów, niektóre oczywiście mają sens, a inne sensu nie mają za grosz, ale ludzie czują się w obowiązku mówić ciężarnej, co mniemają, że powinna, a co nie.
Mnie ostatnio zszokowało co innego, otóż ostatnie badania Instytutu Matki i Dziecka na podstawie analizy składu chemicznego włosa matki, która właśnie urodziła dziecko, wskazują, że w czasie ciąży alkohol piło 49% kobiet, w tym 11% regularnie i w dużych ilościach. I tu mi się włos jeży na głowie. Przyznam się szczerze, że w całej ciąży wypiłam dwa kieliszki wina czerwonego i się potem zastanawiałam, czy w ogóle było to sensowne.
PS. Przyszła wiosna w postaci Pana-który-kosi mi trawę. Jest Pan, jest wiosna. Muszę przemyśleć ten barbarzyński zwyczaj, ale mam pewne układy z panem, więc tego.