Rześko z rana

Dziś piątek, nadal zimno jak diabli, ale cóż się dziwić, jak waga niezmiennie pokazuje 66,6. Ważę się z rana dla szatana.

Piątek, spokojnie, bo rano popracowałam porządnie nad trudnym pisaniem, a potem jeszcze walnęłam 4 eseje, więc do przodu. Najbardziej mnie teraz osłabia cholerne AI, jak trafię na taki esej niby dobrze napisany, a wręcz niby doskonale napisany, jak na emigranta który ledwo się w klasie odzywa, a tu 17 referencji, z czego połowa zmyślona. No i jak to cholerstwo oceniać, muszę zakładać, że takie artykuły rzeczywiście istnieją, niewinny, póki się winy nie udowodni przecież, więc może jestem melepetą i nie umiem szukać, a najchętniej bym takiego delikwenta ogniem piekielnym potraktowała, za używanie AI. No bo ręce opadają i nie wiadomo co robić. Taki gościu osłabia mnie na pół dnia i naprawdę wysłałabym to wszystko w kosmos wtedy.

No, ale jednak do przodu. Z rzeczy dobrych: nauczyłam się chronić mój czas. Dzisiaj dwa zebrania, czyli dwie godziny w plecy byłyby, ale przecież ja w piątki nie pracuję, więc napisałam, że w piątki nie pracuję, ale jakby coś ode mnie ważnego chcieli, to proszę bardzo, nie ma problemu, w podskokach zaraz im zrobię, no i gites – nic ważnego nie chcieli, czyli uratowałam cenny czas. Dwie godziny z rana zjadłyby mi właściwie pół dnia, bo przecież niż ważnego, wymagającego namysłu nie ruszę przed 10, bo wiadomo – rano szykowanie Mo do szkoły, a po 12 już muszę coś zjeść, a po 2 wyjechać po Mo, więc miałabym najlepsze godziny na zatracenie.

Z rzeczy niedobrych: biodro dalej boli. Siostra mówi, że jak boli w nocy, a nie w dzień, kiedy chodzę, to na pewno to gówno rzs, w sumie to dobra wiadomość, bo przynajmniej wiem, że to nie uszkodzenie chrząstki, tylko zapalenie. No, ale źle, że boli, oczywiście. Wczoraj obudziłam się o 2 i nie zasnęłabym bez ibuprofenu, a to już jest grubo jak na mnie, bo ja żadnej chemii nie biorę. Siostra mówi, że muszę po prostu grzecznie przeprosić się ze ścisłą dietą, zwracać uwagę na przeciwzapalne rzeczy, zacząć sobie robić kurkumę imbir cynamon, witaminę D. Zobaczymy.

Na dworze prawdziwie rześko. Z rzeczy dobrych: odkryłam, że mój termo-hygrometr zbiera dane i mogę mieć wykresy temperatur i wilgotności na komórce! Od rana więc zerkałam co chwilę krzywe opadające, kiedy wyłączałam ogrzewanie i krzywe wznoszące, kiedy włączałam. Uwielbiam wykresy i funkcje!