Dzisiaj praca wyssała ze mnie wszystkie kreatywne soki, a i tak dużo nie ruszyłam. Ale myślałam, prawda, i to mi zajęło cały dzień, bo myślenie to męczące zajęcie. Zwłaszcza, jak dziecko jest w domu (oczywiście chora, jedenasty września, i tak długo wytrzymała!). Nie umiem się skupić, jak ktoś mnie o coś pyta co chwilę – jak ludzie wytrzymują w biurze???
Zostawiam was z piosenką, którą od tygodnia śpiewa Mo:
Znacie?
Pytam się jej, czy wie, o czym jest ta piosenka. Tak. I czy wie, że jak się jest gejem, to jest to ok – facet może się zakochać w innym facecie. Patrzy na mnie, jakbym z choinki się urwała – jak w ogóle mogłam wymyślić takie pytanie? Poczułam się jak dziaders ;D