Kobieta jak befsztyk

Czyżby kolejny post? Haha, proszę bardzo!

A propos Rowlands i Cassavetesa – ich miłość wzrusza. Byli razem przez ponad 30 lat, od studiów aż do śmierci Cassavetesa i to nie dlatego, że nie mieli innych możliwości – wystarczy na nich popatrzeć, oboje przystojni tą bijącą w oczy urodą Hollywoodzkiego glamour. Żadnych skandali, żadnych afer, romansów i głośnych rozstań, czy związków z adoptowanymi dziećmi, jak to się innym sławnym zdarzało. A do tego jakie kino! Jakie spojrzenie na relacje międzyludzkie! Jest coś głęboko humanistycznego w tych filmach, coś bardzo wzruszającego i delikatnego, choć nie ma tam kszty ckliwości czy uproszczenia.

Jeśli zostajemy w temacie kina, to muszę zdecydowanie polecić nowego Lanthimosa, choć nie skończyłam jeszcze rozgryzać o czym jest ten film. Poor Things (który też bardzo lubię – jedyny film, w którym widziałam, że seks może być radosny bez zakochania – bez wyrzutów sumienia) jest przy nim jak kaszka z mleczkiem, bułka z masłem, wakacje all inclusive. Kind of Kindness jest dużo bardziej mroczny i dziwny, niedosmażony stek raczej niż kaszka, wakacje na wyspach Triobrdiandzkich raczej, a nie all inclusive. Otwiera na ościerz okno do nieświadomości (które człowiek potem próbuje zamknąć, a tu wicher).

Poza tym pracuję. Katar minął. Spotykam się z moim baby & mom na obserwacje. Z radościa zauważam, że nieustanny strumień maili z pierdołami ze sprawami niecierpiącymi zwłoki zaczął powoli wysychać, jak tylko zrezygnowałam z bycia panią kierowniczką. Wszystko toczy się swoim trybem.