Mamunia leży

Z mamą słabo. Leży, nawet nie siedzi, nie zgina nóg w kolanach, nie chce ćwiczyć, bo wszytko boli. Jest słaba. Teraz ma prawdopodobnie jakąś infekcję dróg moczowych, siostra mówi, żeby zmuszać do ćwiczenia, ale jak zmuszać, jak ją boli i jest słaba? Czy ja bym ćwiczyła z zapalenienim nerek?

Kiepsko to wygląda. Jestem pełna wątpliwości. Jak nie zmuszam, to czuję się, że olewam i przez moje lenistwo mama może już nigdy nie stanie na nogi. Jak zmuszam, to jakbym ją torturowała, bo bardzo boli. Jestem tu tylko dwa tygodnie i jak wyjadę, to już nic na to nie poradzę. Powinnam wykorzystać ten czas, żeby ją jak najbardziej usprawnić.

Mama nie zgina nóg w kolanach, kolana ją bolały już od dawna, nie siada, jak ją zmuszę do siadu, zgodnie z radami fizjo, to wisi tak smętnie podparta poduszkami. Nie wyciąga się do przodu, nie próbuje wstawać, jak ją sadzamy na łóżku bokiem, tak do wstania, to pręży się i wygina.

Słaby jest również z nią kontakt, jakby cały czas przebywała w swoim świecie, bardzo się jej pogorszyło od kiedy miała operację. Czy to narkoza, czy mikrowylew, bo musiała przestać brać środki na rozrzedzanie krwi do operacji, a bierze je na stałe, nie ma tu za bardzo znaczenia.

Jest jak szmaciana lalka, jakby opuściła ją cała energia życiowa. Już nawet nie domaga się radiamaryja, które siostra zmieniła na Radio Pogoda, kiedy już dłużej nie mogła wytrzymać. Już nie żąda oleju z pestek dyni, żeby sobie nim smarować całe ciało i brudzić wszystko zgniłozieloną mazią. Już nie awanturuje się, że chce kawkę/mleczko/czekoladkę, już nie krzyczy o 5 łyżeczek cukru do herbaty, grzecznie zjada to, co jest zdrowe i bez smaku, zgodnie z zarządzeniem siostry.

Ja wiem, że starzy ludzie ludzie umierają, ale może trzeba teraz walczyć o mamę? Cisnąć, żeby ćwiczyła? Czy tylko jej towarzyszyć?

Towarzyszenie jest bardzo medytacyjne, dawno tyle czasu nie miałam na czytanie książek i sen. Ale może robię błąd?

Siostra walczy. Obstawiła mamę suplementami, panią opiekunką i fizjo, mamy mamie dawać owoce, warzywa, zupy, do picia tylko wodę, każe mi aktywizować i uruchamiać. Jakby mama miała żyć wiecznie.

Ale może jeszcze może? Gdyby nie siostra, to już dawno mamy by nie było, tego jestem pewna.

Jeszcze w zeszłym roku była z nami nad morzem i jechała na motorze, mam zdjęcia. Wprawdzie już nie wchodziła do wody, ale siedziała sobie na leżaczku na plaży i wdychała jod. Teraz słabizna.