Jaka ta Irlandia piękna! Przejechałam dziś 160 kilometrów w jedną stronę (potem zostałam zawieziona w drugą). Pędziłam puściutkimi, wijącymi się dróżkami, tak wąskimi, że ledwo dwie krowy mogą się minąć. Środek dnia, ograniczenie prędkości 80 km na godzinę i miejscowi oczywiście tyle cisną. Na szczęście drogi w większości puste, wszyscy pojechali autostradą ;D
Jechało mi się pięknie, pusto, zielono, w głośnikach Lhasa de Sela. Chyba to lubię. Ale byłam cała spocona, a najbardziej przy wyjeździe z Dublina, gdzie jeżdżą wariaci.
A teraz sprawdzanie, ilość bzdur mnie poraża, ale cóż zrobić, muszę skończyć dziś pierwszą partię.