Na fali wczorajszego sukcesu ogrodowego ciachnęłam dziś róże z przodu, sprawdziłam na blogu, że rok temu zrobiłam to tydzień później. Bardzo im się to nie podobało, strasznie mnie pokłuły, a potem prawie wykoliły oko Mi, kiedy je wyrzucał na stertę za szopą, która udaje kompost.

Chciałam wam pokazać ogród z pudłami, ale nie mogę znaleźć zdjęcia, uwierzcie mi, był to widok, który zniechęcał każdego wesołego ogrodnika. A teraz poczułam świeży powiew wiosny. Magnolie też, bo już mają pączki. Zawsze zakwitają na moje urodziny.

Ale nasz największe zwycięstwo w tym roku i to w dodatku przypadkowe, to pokój Mo. Przed wakacjami zdążyłam go tylko pomalować https://tablicaodjazdow.home.blog/2023/07/12/ptasie-mleczko-z-szalwia/, potem wywaliliśmy stare łóżko Adka i przenieśliśmy tam łóżeczko Mo. Ale nie miała tam biurka, ani krzesełka i cały pokój wymagał jeszcze dopieszczenia, a w dodatku łóżeczko stawało się za małe, a ona chciała piętrowe. Jak zaczęłam studia, nie miałam do tego głowy, czasu ani kasy. I jak to głupiemu się czasem poszczęści, widocznie wszechświat postanowił nam w tym pomóc (czemu nie w innych rzeczach? pytanie retoryczne) i oto dwa tygodnie temu znajomy znajomego oddawał biurko, dokładnie takie, o jakim myślałam, a do tego fotel na kółkach:

Wczoraj zaś napisała znajoma, że córka jednak nie daje rady spać na piętrowym i oto dziś mamy łóżko, całkiem nowe, z materacem, za połowę ceny. Tylko musimy złożyć.