Drama Queen

Doszłam do wniosku, że potrzebuję trochę dramatu w życiu, więc poszłam do teatru. Dwa razy. Lepiej chodzić do teatru, niż być drama queen, nieprawdaż. Akurat trwa Festiwal Teatru w Dublinie, więc mogłam się wyżyć.

Ach! Jak ja kocham teatr. Lubię wszystko dramatyczne, przesadzone, uwypuklone światłem reflektorów. Stanowczo za mało korzystam z tej przyjemności.

Sztuki były nowoczesne, pomieszane, szalone, nielinearne, z cytatami z literatury i popkultury. Kocham. Zabraliśmy jeszcze koleżankę polonistkę, której się nie podobało, bo woli klasyczny teatr. Fredro i Dziady, spokojnie, linearnie, z dobrą dykcją i bez bałaganu. Dziady dla dziadów, ja przy takiej sztuce umieram, dla mnie musi być chaos, kolor, światła, kurz, nieoczywiste połączenia, przekraczanie granic i jazda po bandzie.

Na co dzień mam problemy ze snem, a po takich sztukach śpię jak dziecko 😀