W granicach normy

I znowu poniedziałek.

Nowe studia wciąż wydają mi się fascynujące, cieszę się jak dziecko nową zabawką, bardzo droga ta zabawka, ale może tego warta? Przemeblowuje mi w głowie, chcę już, teraz, na raz, natychmiast wszystko przeczytać i wszystko wiedzieć, podskakuję i zachwycam się, mam tysiąc pomysłów na godzinę, czuję się znowu bardzo młoda. Dziś przyniosłam z biblioteki kolejne pięć książek, kiedy ja to wszystko przeczytam? W sobotę zajęcia 9-17, myślałam, że będą się dłużyły, ale wyszłam z tamtąd jak naelektryzowana.

Na froncie zwierzątak domowych cisza, żadnych śladów życia, może w końcu wyginęły? Jak to w niedzielę, rozbebeszyłam nasze łóżko, wyciągnęłam materac i oglądnęłam każdy szew, każdą belkę i nit bardzo dokładnie, melduję, że nowych śladów nie ma. Ale na wszelki wypadek kupiłam nowe łóżko, takie z nóżkami, które włożę w pułapki na insekty, teraz dopiero im pokażę – nawet, jak siedzi jakiś niedobitek w szparze podłogi, to się do nas nie dostanie. Koleżanka zachwalała king size, ale pozostałam przy podwójnym – może jak już się przestaniemy lubić z Mi, king size sie przyda. Ucieszyło mnie, że jeszcze nie teraz.

Poza tym wszystko w normie, Mo znowu chora dziś, a właśnie dziś rano się pytałam na grupce rodziców o szczepionkę na grypę, bo po zeszłym roku, kiedy grypa skończyła się u niej zapaleniem płuc postanowiłam być zapobiegliwa. Ale tak sobie od razu pomyślałam, że zaraz się pewno rozchoruje i nici.

I nareszcie znalazłam odpowiedz na pytanie po co ludzie piszą blogi?

Taki ładny poniedziałek

Mo na lekcji muzyki, ja nad wodą.

Prawa strona
Lewa strona

Siedzę nad Dublinskim kanałem i próbuję czytać Freuda na zajęcia, ale myśl mi co chwila odpływa jak ten łabędź.

Znowu poniedziałek, ale jakże inny! 😉

Koleżanka się podzieliła wynikami ze swojej komisji w Dublinie: KO 51%, Lewica 14%, PiS 11%😁 Coś imigranci nie lubią miłościwie wam panującego ***.

Zrobiło się bardzo zimno, w nocy przymrozek, ale w dzień słońce. A póki nie pada, pogoda na rower wyśmienita.

Założyłam dziennik snów, moje nowe studia utrzymoja mnie w stanie nieustającej ekscytacji😊 Ale czy się nadaję? Ależ kogo to obchodzi, dopóki sprawia mi to frajdę. Na razie mnóstwo się uczę, zauważyłam, że już mi to pomaga na zajęciach że studentami. Ćwiczę umiejętność rozpoznawania procesów grupowych i wytrzymywania tego, co się akurat w klasie wydarza. I akceptacji swoich uczuć, kiedy nie mam odpowiedzi.

No idę

Przez wiele lat miałam zasadę, że skoro nie mieszkam w kraju, to nie głosuję.

Ale w tym roku idę. Bo nie są to wolne wybory. Bo przejęli TVP. Bo ‚partyjny bełkot to nie informacja’. Bo kobiety, aborcja, edukacja, kościół, uchodźcy, Unia Europejska. Nie głosuję na liberałów, bo serce mam po lewej stronie. Ale każdy głos się przyda.

Chyba będą kolejki, do każdego punktu wyborczego zarejestrowało się ponad 2 tys osób. Może nie zdążą policzyć głosów. Ale trzeba iść.

Jestem chora

… ach jak cudownie!

Dzień rozpościera się jak morze.

Wakacje, wypełnione czytaniem i odpoczywaniem.

Pamiętam jak byłam dzieckiem i w taki dzień chorowania przeczytałam jeden tom Ogniem i Mieczem.

(Wprawdzie poodpowiadam na maile, ale we własnym łóżeczku, a to zupełnie co innego niż w biurze).

Odwołałam zajęcia, niby tylko 2 godziny, a jakie miałam wyrzuty sumienia!

Bo to przecież nic poważnego, zwykłe przeziębienie. Ale przecież nie mogę przez godzinę smarkać i kichać w klasie z trzydziestoma studentami. Na szczęście od czasu Covidu ludzie zdają sobie sprawę, że zarażanie innych jest niefajne.

Panna Anna Hanna Wanna

Dziecko się pluska, mam chwilę na bloga.

Taki miał kiedyś Mi sen o mnie, byłam Panną Anną Hanną Wanną.

Dziś w telegraficznym skrocie. Zwierzątka domowe się nie chcą wyprowadzić i wczoraj mieliśmy trzeci oprysk😭 Zastanawiam się nad kupnem nowego łóżka, z tego powodu mam rozkminki nad rozmiarem. Koleżanka mówi ‚kup king size, zobaczysz jak się dobrze śpi!’- nawet mi to nie przyszło do głowy. Mi mówi, że w king size będziemy się szukać w nocy, ale za to jak wejdzie nam do łóżka Mo, to będziemy mogli spać. Ale czy ona tak będzie jeszcze wchodzić, jak ma już 8 lat?

Miało być w skrócie, ale chyba nie potrafię.

Wiadomość miesiąca: będę miała wannę! Pewna nasza znajoma, znana tutaj niektórym jako Freya, ma pewnego dobrego znajomego, który robi innym ludziom łazienki i nie tylko. Ludzie podobno czekają na niego długo, bo robi dobrze i tanio. A zatem z głupia frant kiedys poprosiłam Freye, żeby się zapytała znajomego, bo przecież od roku mamy łazienkę z kafelkami na klocki lego. I oto znajomy dzwoni tydzień temu, że ma wolny termin w listopadzie 🫣

Nie wiem jeszcze skąd weźmiemy na to pieniądze, bo przecież moje studia to studnia (bez dna), do tego ciągle jeszcze studiujący Adek, ale kombinuję.

Na fali zmian postanowiłam też w końcu wyprowadzic Mo do jej pokoju, wyniosłam łóżeczko i przestawilam meble w naszej sypialni, tak, że jej łóżeczko już się nie zmieści w naszym pokoju. Za to teraz mozemy mieć nawet małą biblioteczkę, na którą czeka mój nowy zawodowy księgozbiór 😁 Planuje również naszą sypialnię pomalować, aby pasowała nam do obrazu Wróżki Cycuszki.

Na tym kończę, bo wyszła z basenu.

Drama Queen

Doszłam do wniosku, że potrzebuję trochę dramatu w życiu, więc poszłam do teatru. Dwa razy. Lepiej chodzić do teatru, niż być drama queen, nieprawdaż. Akurat trwa Festiwal Teatru w Dublinie, więc mogłam się wyżyć.

Ach! Jak ja kocham teatr. Lubię wszystko dramatyczne, przesadzone, uwypuklone światłem reflektorów. Stanowczo za mało korzystam z tej przyjemności.

Sztuki były nowoczesne, pomieszane, szalone, nielinearne, z cytatami z literatury i popkultury. Kocham. Zabraliśmy jeszcze koleżankę polonistkę, której się nie podobało, bo woli klasyczny teatr. Fredro i Dziady, spokojnie, linearnie, z dobrą dykcją i bez bałaganu. Dziady dla dziadów, ja przy takiej sztuce umieram, dla mnie musi być chaos, kolor, światła, kurz, nieoczywiste połączenia, przekraczanie granic i jazda po bandzie.

Na co dzień mam problemy ze snem, a po takich sztukach śpię jak dziecko 😀