W oczekiwaniu na pana z trucizną

Jeszcze raz wszystko popakowane w torby, dokładnie 23 duże worki. Na szczęście wpadłam na pomysł, żeby większość rzeczy popranych i wyparzonych trzymać w szczelnie zapinanych przeźroczystych worach, a wszystko, co z nich wyciągaliśmy i używaliśmy, lądowało z powrotem w czarnych torbach na brudy i będzie ponownie prane i wyparzane. Tak samo, jak cała nasza pościel, kołdry, koce, poduszki, która już czeka w kuchni gotowa do pralni.

Wczoraj przygotowywaliśmy mieszkanie do zaplanowanego drugiego oprysku i pod łóżkiem znalazłam jedną, małą, ale nażartą po same uszy, jeśli mają uszy. Mam nadzieję, że to z tych, co mogły się jeszcze wykluć, bo niestety chemikalia nie zabijają jajek i mam drugą nadzieję, że jeszcze była za mała, żeby się rozmnożyć. I że dziś po wizycie pana z trucizną będziemy wreszcie mieli spokój. Dlatego zamawiam u Was kciuki i czary i wszystko, czym dysponujecie! Dla pewności przez następne pół roku będę robiła kontrolę pod łóżkiem, parowała materace i podsypywała im ziemię okrzemkową ku zczeznięciu i wreszcie do nich dotrze, że nie są tu mile widziane.

Dziś znowu upał. Wprawdzie, jak pisałam, wrzesień jest przeważnie piękny w Irl. ale takie temperatury są tu niespotykane. Przez pięć dni słońce, słońce, słońce, tak gorąco, że trudno funkcjonować w dzień (26 stopni!) o spać w nocy, bo 17 stopni w nocy to może nie jest dużo w Polsce, ale dla Irlandczyków to ukrop. Ale już jutro ma się zmienić i znajome deszcze mają powrócić na zieloną wyspę. Alleluja.

Przeżuwam studia. Nie do końca jestem pewna, czy to dobry wybór, jest parę rzeczy, które mi się nie bardzo podobają. Nie jestem już niestety nastolatką, która idealizuje wykładowców i zachwyca się wszystkim, mam dość duże opory przed zamknięciem oczu i skokiem na główkę. Pociesza mnie, że wbrew pozorom śpię znakomicie, a jest to dla mnie jest zawsze probierz, czy czasem nie dzieje się coś pod powierzchnią, czego nie jestem świadoma. Wygląda więc na to, że świadoma jestem wielu (potencjalnych) słabych stron, z których najbardziej gryzie mnie to, że nie jest to twarda nauka, raczej jakby trochę bardziej sztuka. Ja zawsze wierzyłam w twarde dane, fakty, liczby i prawa obiektywne, eksperymenty i badania, a w tej dziedzinie jest bardzo trudno przeprowadzić porządne badania, gdzie można by wyizolować, kontrolować i obserwować wszystkie najważniejsze zmienne. Moja dusza nerda płacze rzewnymi łzami w kształcie regresji i chi-kwadratu.