Wracam do siebie

Zaczął padać deszcz. Jest wieczór, ulice Dublina w deszczu, a w głośnikach Coltrane.

Zawiozlam Adkowi monitor, który chce zabrać do koleżanki. Umówiliśmy się w centrum, koło Connolly station.

Wracam. Po prawej stronie mam Liffey i pięknie oświetlone mosty Dublinskie.

Jest gwarnie, ludzie łapią ostatnie dni lata. Przebiegają przez ulicę prosto do pubów, nikt nawet jeszcze nie myśli o parasolu.

Nie wiedziałam, że jazda samochodem może być taka przyjemnością!

Wracam do siebie. Do domu, który znowu powoli powoli staje się przyjazny.

9 myśli na temat “Wracam do siebie

  1. ja te nie wiedziałam, że samochód może dać tyle radości.
    W związku ze zmianami- musiałam zastanowić się nad kosztami. Samochód wydawał się zbędnym luksusem i na poważnie rozważałam pozbycie się.
    Ale gdy wróciłam z wojaży, wsiadłam do mojego Malutka, załatwiłam sprawy w akompaniamencie MOJEJ muzyki, wróciłam do garażu uśmiechnięta i uspokojona. Wtedy zdałam sobie sprawę, że samochód jest źródłem jednej z niewielu prawdziwych radości w moim … i zrozumiałam, że nie mogę się go pozbyć.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja spokojnie moge zyc bez samochodu, zylam tak przez 48 lat:) Sa rzeczy, ktore sa niemozliwie latwiejsze z samochodem – jak na przyklad zawiezienie 10 workow z ciuchami do pralni. Nawet taksowka byloby to niemozliwe.

      Polubione przez 2 ludzi

    2. też bym mogła: dawałam radę przez 56 lat :D… człowiek naprawdę może się obyć bez wielu rzeczy, ale znowu zapytam: ale po co w takim razie żyć, jeśli się sobie odmawia wszystkiego co sprawia radość?

      Polubione przez 1 osoba

  2. W mniejszych miastach/na wsi to chyba bardziej wolnosc, w duzym miescie ta wolnosc jakby mniejsza, bo choc moge sobie wszedzie pojechac, to zabiera to wiecej czasu niz rowerem (korki!) i nie bardzo moge z samochodu wysiasc (nie ma gdzie parkowac). Do miasta/do pracy zdecydowanie wole rower:)

    Polubienie

Dodaj komentarz