coś robić, ale szału nie ma.
Idzie opornie i powoli, nie pomaga to, że Mo jeszcze dziś w domu. Wczoraj słabo jeszcze jadła, więc zdecydowaliśmy przetrzymać ją jeden dzień dłużej.
A tu za trzy dni koniec szkoły o_o
Mój Wielki Plan musi zostać dopięty na ostatni guzik w tym tygodniu, myślę, że nie zdradzę za wiele, jak powiem, że są to kolejne studia. Dwa lata i potem jeszcze dwa lata praktyki i będę miała uprawnienia. Miejsc mało, uniwerek prestiżowy, mogę się nie dostać. Będziecie pocieszać.
Z najnowszych newsów – GDZIE UCIEKŁ TEN CZERWIEC??? Miałam tyyyyle zrobić, a pokój Mo ledwie ruszony. Żadna z innych letnich prac nawet nie zaczęta. Nie zdążę przed naszym wyjazdem na wakacje, tym bardziej, że już za 10 dni przyjeżdżają chłopaki do nas, czyli zaczyna się lato u cioci, a potem my z nimi nad polskie morze.
Mo by chciała pokój Alicji z Krainy Czarów, obawiam się, że wyjdzie Królicza Nora.
Na razie wyrzucam, sortuję, oddaję co się da, ale da się niewiele.
Męczy mnie to kombinowanie i decydowanie, kolejny raz w tym roku muszę wywalać, przeglądać, sprzątać. Dręczy wszechobecny plastik, śmieci, papierki, koraliki, gryzą w sumienie Barbi prawie nie zniszczone, których nikt nie chce. Boli mnie serce przy wyrzucaniu zabawek i nie mogę się przemóc by zrobić to samo z resztką ciuchów Adka, któremu się WYDAJE SIĘ, że je jeszcze kiedyś założy. Pokój malutki jak garderoba służącej i jak mam tam urządzić królestwo dla niedługo już nastolatki?